Powrót po chorobie był dla mnie bardzo ciężki. Kilka dni przed rozpoczęciem zajęć przeze mnie, dostałam wypowiedzenie w pracy. Szczerze mówiąc, nie wiem czym kierował się szef przy wyrzuceniu mnie, ale w sumie to się cieszyłam. Potrzebuję teraz więcej czasu na odrobienie zaległości, a tych nie było mało.
-Będzie Pani ciężko wszystko nadrobić – postawił jasno sprawę profesor. – Materiał do najłatwiejszych nie należy. Zdaję sobie sprawę, że Pani jest jedną z najlepszych, o ile nie najlepszą, studentką na tym kierunku, ale uprzedzam – będzie ciężko.
Załamałam się. Jak tylko weszłam do środka, rzuciłam torbę w kąt i usiadłam na kanapie. Łzy mi płynęły jedna za drugą. Nagle naszła mnie ochota, żeby rzucić studia i wyjechać daleko stąd.
-Aga, co się stało? – zapytała Paulina. – Łukasz tu był?
-Nie. Chyba zakończę swoją edukację – odpowiedziałam. – Mam do nadrobienia bardzo trudny materiał, nawet mój wykładowca we mnie nie wierzy.
-Przecież jest Jochen, on Ci może pomóc.
-Ma swoje zajęcia, takie jak treningi i nie chcę mu zawracać głowy.
-Wiesz, po ostatniej akcji myślę, że Ty także możesz być jego trenerką – Paulina musiała mi to wypomnieć. – A zresztą teraz bym już nie wpadła w najmniej odpowiednim momencie, obiecuję.
-O wilku mowa – usłyszałam swoją przyjaciółkę. – Wpadłeś dokończyć to, czego się nie udało ostatnio dokończyć?
Myślałam, że wstanę i wezmę poduszkę, żeby walnąć ją w głowę.
-Nie. Nudzi mi się samemu w domu, pomyślałem, że może byśmy poszli na kręgle? – zaproponował. – No chyba, że nie macie ochoty.
-Ja z chęcią bym poszła – powiedziała Paula. – Nie wiem jak Aga.
-Zostanę w domu. Muszę się pouczyć.
Aga i jej upartość. Dzięki temu była najlepszą studentką na roku i nie dziwię się, że po tym, co usłyszała, tak bardzo załamała się. Chyba nikt nie chciałby usłyszeć takich słów od człowieka, który Cię uczy. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do najlepszej kręgielni w mieście. Na miejscu okazało się, że przyjechał także Piotrek i Grzesiek. Takie towarzyskie spotkanie. Na powitanie Grzesiek pocałował mnie w policzek, co niekoniecznie mi, i Piotrkowi, się spodobało. Weszliśmy do środka i rozpoczęliśmy grę. Ja z Jochenem kontra Cichy Pitt i Kosa. Śmialiśmy się bez przerwy, ludzie, którzy także byli w lokalu, dziwnie na nas spoglądali.
-I co? Nadal się będziesz upierać, że Kosa nic do Ciebie i Ty nic do niego? – zapytał Niemiec, pijąc sok pomarańczowy przez słomkę.
-Ja do niego nic, ale nie wiem czy on do mnie coś. Wiesz, wolałabym, żeby Piotrek do mnie coś czuł – powiedziałam półszeptem.
-Powiem Ci coś w tajemnicy. Ta Aśka, z którą przyszedł, to jest jego daleka kuzynka. Przyznał mi się ostatnio, ale prosił, żebym nikomu nie mówił.
-Wiesz, że w ten sposób złamałeś tajemnicę?
-Wiem, ale robię to z dobroci. Bo wiesz, chcę, żebyś była z nim. Pasujecie do siebie.
-Miło mi to słyszeć – uśmiechnęłam się.
Zapadła cisza.
-Może by tak jeszcze kiedyś zorganizować własną imprezę w klubowym towarzystwie? – zaproponował atakujący.
-To nie jest głupi pomysł.
-Jest połowa sezonu, a ja chyba jeszcze nie do końca zdołałem zaadaptować się w nowym środowisku.
-To tym bardziej taka impreza jest wskazana. Tylko wiesz – ani trener, ani nikt inny nie może o tym wiedzieć.
-Najlepiej byłoby zrobić to gdzieś za miastem.
Uśmiechnęłam się.
-Pomogę Ci w organizacji.
Kiedy przyszli Piotrek z Grześkiem, postanowiliśmy, że wrócimy już do domu. Spotkanie minęło bardzo szybko i bardzo miło.
Podczas drogi powrotnej zaproponowałam Jochenowi, że wpadł na herbatę i kawałek ciasta, które upiekła Aga, kiedy siedziała w domu. Na początku się wykręcał, że już późno, a jutro z samego rana trening, ale po chwili zastanowienia zgodził się.
-Aga, gdzie Ty jesteś? – zapytałam głośno.
-Tutaj – usłyszałam głos zza kanapy.
Zauważyłam, że znów przyjęła jedną ze swoich wygodnych pozycji. Głowa na dół, nogi zarzuciła na oparcie od kanapy. Czasem odnoszę wrażenie, że ona jest z gumy i nie ma żadnych kości.
-Wiesz która jest godzina?
-Wiem. Ale jeszcze mam trochę do nauki.
-A z czego się uczysz? – zapytał Jochen.
Byłam trochę zdziwiona jego obecnością i pomyślałam, że może teraz coś do Pauliny. Szybko zabrałam swoje rzeczy, pobiegłam na palcach do pokoju, zamknęłam drzwi i postanowiłam posłuchać muzyki.
-Nie przejmuj się. Ona jak siedzi i się uczy, to biega z pokoju do pokoju z książkami.
-A co studiuje?
-Germanistykę.
-Naprawdę? – zdziwił się. – Jestem w szoku.
-Właśnie. Ma teraz jakiś trudny materiał do ogarnięcia, może byś jej pomógł?
-Czemu nie? Mogę nawet teraz.
-Aga, mogę wejść? – usłyszałam jego głos.
Pobiegłam do drzwi, otworzyłam mu je.
-Słyszałem, że potrzebujesz pomocy z niemieckiego.
Uśmiechnęłam się pod nosem.
-Oczywiście. Tylko wiesz, chciałabym coś dokończyć – puściłam mu oczko.
dropofwater
No w tych dniach przeczytalam te rozdzialy, i powiem ze fajny jest wasz blog :) jak bys mogla to informuj mnie o nowych rozdzialach, Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńdziewiątka u mnie- S. ;*
OdpowiedzUsuńhttp://dzikaprzygodazsiatkowka.blogspot.com/
zapraszam na 10 :)
OdpowiedzUsuńhttp://dzikaprzygodazsiatkowka.blogspot.com/
u mnie 11, zapraszam jeśli masz ochotę ;)
OdpowiedzUsuńhttp://dzikaprzygodazsiatkowka.blogspot.com/