środa, 13 lutego 2013

Rozdział 2

Po skończonej rozmowie Paula potwierdziła moje obawy. To był ON. Na całe szczęście szybko sobie poszedł. Może innym razem będzie lepszy dzień na takie odwiedziny. Porozmawiałam z moją przyjaciółką i niestety musiałam zbierać się na uczelnie. Nie miałam na to ochoty, ale nie pozwolę żebym przez jakiegoś palanta zawaliła to co jest dla mnie ważne. Niestety musiałam wrócić do swojego mieszkania po kilka swoich rzeczy. Wiedziałam, że Łukasz jest w pracy więc nie powinnam go tam spotkać.

Idąc do mieszkania czułam wściekłość, która mieszała się z żalem. Byłam pewna, że to jest ten jedyny. Niestety kolejny raz pomyliłam się.  Po kilku minutach dotarłam do celu. Kiedy otwarłam drzwi przeraził mnie bałagan jaki tak zastałam. Jak można przez kilka godzin zrobić coś takiego. To już kolejna rzecz, która upewniła mnie, że Łukasz nie jest dla mnie odpowiedni. Zabrałam to czego potrzebowałam. Przez kilka dni mogę zatrzymać się u Pauliny. Nie chcę jej się narzucać więc po Nowym roku coś sobie znajdę.

Kiedy miałam już wszystko spojrzałam jeszcze raz na to mieszkanie. Zamykając drzwi otarłam ostatnią łzę i ruszyłam na uczelnie. Tam pewnie uda mi się chociaż na chwilę zapomnieć o tym co się dzieje w moim życiu. Między zajęciami wszyscy rozmawiali o świętach i sylwestrze. Denerwowało mnie to, że wszyscy są tacy szczęśliwi, a w moim życiu jest taki bałagan. Gdybym mogła to wybiegłabym z budynku i udała się w bliżej nieokreślonym kierunku. Niestety miałam ważne ćwiczenia i musiałam zostać. Chcąc się odciąć od tego włożyłam słuchawki w uszy i słuchając mojej ukochanej piosenki odpłynęłam w inny świat...

Oczami Pauliny

Przykro mi patrzeć na Agnieszkę. Dlaczego ona kolejny raz cierpi przez jakiegoś dupka. Łukasz od początku mi się nie podobał, ale nie musiałam zaakceptować wybór koleżanki. Kiedy Aga opowiedział mi o wszystkim wczoraj nie mogłam w nocy zasnąć. Przypomniało mi się wszystko to co trzy lata ja sama przechodziłam. Nikomu nie życzę przechodzić przez to wszystko. Dopiero teraz stopniowo udaje mi się wychodzić na prostą. Do tej pory nikt nie wie co się stało, nawet moi rodzice. I niech tak zostanie.

Koniec użalania się nad sobą. Zabrałam wszystkie potrzebne rzeczy i udałam się do pracy. W klubie przed końcem roku jest straszny młyn. Trzeba pozamykać wszystkie ważne sprawy. Pewnie znowu będę siedziała do późna. Kiedy znalazłam wolną chwilę zabrałam skierowania i udałam się do chłopaków, którzy trenowali na siłowni. 

-Cześć wszystkim. Mam dla was małą niespodziankę.- powiedziałam radośnie
-Uwielbiam niespodzianki.-odezwał się Igła, a reszta wybuchnęła śmiechem
-Nie wiem czy na twoim miejscu bym się tak cieszyła. Proszę skierowania na badania. 
-Co tylko nie to.- zaczął marudzić Kosok
-Oj jaki ty biedny. A gdzie jest Piotrek?- zapytałam
-Piter dzisiaj nie przyszedł, bo jest chory.-oznajmił mi Ignaczak
-Coś poważnego?
-Uuu widzę, że ktoś tu bardzo przejmuje się Nowakowskim.- Kosa zaczął się naśmiewać- Kolega na pewno się ucieszy jak mu o tym powiem.
-Głupi jesteś. Całe szczęście, że idziesz na badania może dają ci coś na mózg, bo masz wybujałą fantazję.- prychnęłam i wyszłam z siłowni.

Zamykając drzwi usłyszałam śmiechy i głupie komentarze. Nie wiem o co im chodzi. Wyciągnęłam z kieszeni i zadzwoniłam do Piotrka dowiedzieć się co mu jest. Okazało się, że jest dość mocno przeziębiony. Obiecałam mu, ze po pracy wpadnę do niego i dam mu skierowanie na badanie. Po chwili wytchnienia wróciłam do swojego biura i zajęłam się swoimi sprawami. 

Po skończonej pracy zabrałam dokumenty i najpierw udałam się do Nowakowskiego. Po krótkich odwiedzinach wróciłam do domu. Po drodze kupiłam jeszcze coś do jedzenia i wino. Mam ochotę się dzisiaj upić. Jutro sobota więc mogę "zaszaleć".
 
Cicha

Mam nadzieję, że kolejny rozdział się podobał :)

1 komentarz: