piątek, 15 lutego 2013

Rozdział 4

-Nie obwiniaj siebie, to nie Twoja wina.
-Nie obwiniaj się? O co chodzi? – zapytał ten, o którym myślałam, że powinien być ostatnim, który powinien się tutaj pojawić.
-O cześć Jochen. Co ty tutaj robisz?- zapytała Paulina
-A wiecie małe zakupy przed imprezą. Muszę kupić coś odpowiedniego, ale jeszcze nic nie wybrałem. 
-Hmm to może my ci pomożemy. Co ty na to Agnieszka?- Paula zwróciła się do mnie, a ja myślałam, że zapadnę się pod ziemię.
-Może lepiej sami idźcie. Ja tu jeszcze trochę posiedzę.- odpowiedziałam speszona
-Kurde ale ze mnie gapa. Nie przedstawiłem się. Jochen jestem.- Niemiec wyciągnął do mnie rękę
-Agnieszka, miło mi- odwzajemniłam uścisk. 
-Koniec tych czułości. Idziemy na zakupy, tylko pamiętaj stawiasz obiad w ramach podziękowania.- zaśmiała się moja przyjaciółka

Po jakimś czasie w końcu udało nam się wybrać coś dla mojego nowego znajomego. Bardzo ładnie w tym wyglądał. Musiałam się pilnować, bo nie mogłam oderwać od niego oczu. Zgodnie z obietnicą po zakupach Jochen zabrał nas na obiad. Nie powiem było bardzo miło. W końcu choć na chwilę udało mi się zapomnieć o problemach. Mam nadzieję, że jutro też tak będzie.


*Sylwester

Razem z Paulą wstałyśmy dość późno. W końcu przespałam całą noc. Dzisiaj impreza, strasznie jestem ciekawa jak to będzie. Z jednej strony się cieszę, a z drugiej martwię jak to będzie. Szkoda tylko, że Jochen ma dziewczynę. Pewnie razem z nią przyjdzie więc nawet nie mam szans. Z resztą Aga obudź się, na jakim świecie ty żyjesz. On przecież nigdy na mnie uwagi nie zwróci.

Około 17 zaczęłyśmy się szykować do imprezy. Zrobiłyśmy sobie nawzajem fryzury i makijaże. Muszę przyznać, że wyglądamy całkiem, całkiem. Paula uparła się, że koniecznie musimy sobie zrobić razem zdjęcie.
-Aguś wyglądasz cudownie. Jak cię pan J zobaczy, to szczęka mu opadnie.- zaczęła się śmiać moja przyjaciółka.
-Przestań on ma dziewczynę. Nie rozbijam cudzych związków, a w ogóle to ja nie mam u niego szans. Jesteśmy z dwóch innych światów.
-Ha i tu cię zaskoczę. Jochen rozstał się ze swoją dziewczyną i jest wolny. Także co tu dużo mówić, droga wolna.
-Jesteś niepoważna. Ja już nie chcę żadnego faceta. Od teraz będę singlem z wyboru.- oznajmiłam z powagą Paulinie
-Tak jasne ciekawe jak długo. No dobra chodź bo taksówka już na nas czeka. Czas na zabawę. Poproszę o uśmiech.

Niepewnie ruszyłam za Pauliną. Nie wiedziałam czy to dobry pomysł, że wybieram się na tą imprezę klubową. Wyjścia już nie ma. Po kilku minutach byłyśmy na miejscu. Kiedy tylko stanęłam w drzwiach wszyscy się na mnie dziwnie patrzyli. Chciałam się cofnąć, ale na nieszczęście za moimi plecami pojawił się uroczy Niemiec. Od razu zaczął ze mną rozmowę i odechciało mi się wracać do domu.

Oczami Pauliny

Impreza z początku toczyła się leniwie. Agnieszka prawie cały wieczór spędziła z  Jochenem. Nasz atakujący w końcu mógł porozmawiać sobie w ojczystym języku. Patrząc z boku na tą parę mogłoby się wydawać, że są ze sobą od dawna. Wyczuwam w powietrzu romans, ale nie zapeszam.

Ja chyba nie bawiłam się tak znakomicie jak Agnieszka. Prawie każdy przyszedł z osobą towarzyszącą. Rozmawiałam trochę z partnerkami naszych siatkarzy. Jako jedyny sam był Kosok, więc większość czasu bawiłam się z nim. Nie było to jednak, to. Piotrek przyszedł z jakąś nowo poznaną dziewczyną. Troszkę było mi przykro, ale nie dawałam tego po sobie poznać. Kiedy tańczyłam z Nowakowskim, myślałam, że jego koleżanka zabije mnie wzrokiem.
-Piotrek wydaje mi się, że lepiej będzie jak już usiądziemy. Twoja dziewczyna gromi mnie wzrokiem, a ja wolę opuścić tą imprezę w całości.
-Proszę cie przestań. Gadasz głupoty, Aśka jest na prawdę spoko. Jak ją bliżej poznasz to ja polubisz. 
-Pewnie tak.- pomyślałam jednak coś innego.

Kiedy tylko skończyła się piosenka wyszłam na zewnątrz. Mimo, że teoretycznie nie palę musiałam "przewietrzyć płuca". Niestety jak coś mnie zdenerwuje to papieros pomaga mi się odstresować. Oczywiście Grzesiek musiał pojawić się w najmniej odpowiednim momencie i wyrwał mi papierosa z ręki.
-On nie jest wart żebyś się dla niego truła. Proszę cię nie pal więcej.
-Spadaj, moja sprawa. A w ogóle ja do Piotrka nic nie mam, więc daruj sobie i oddaj moją własność.- odezwałam się niemile
-Nie jestem ślepy. Zostaw to  chodź ze mną do środka. Napijemy się razem i zapomnimy o smutkach. 
-A wiesz, że to dobry pomysł.- w końcu się uśmiechnęłam

Resztę wieczoru spędziłam już tylko w towarzystwie Kosy. O północy wszyscy wyszliśmy na taras oglądać sztuczne ognie. Kątem oka widziałam jak Aga i Jochen składają sobie życzenia. Byłam pewna, że te uprzejmości zostaną przypieczętowane namiętnym pocałunkiem. Niestety w ostatniej chwili oboje wycofali się z tego. Szkoda... Ja ten moment spędziłam z Kosokiem. Niestety w mojej głowie procenty zrobiły swoje i trochę nie kontrolowałam tego co robię. Składanie życzeń koledze przerodziło się w to z czego wycofały się moje gołąbki. Oboje byliśmy zdziwieni tym, ale co tam. Dla mnie liczyło się to, że chyba trochę Piotrka ruszył ten widok. 

Po powrocie do środka zabawa toczyła się dalej.  Polały się kolejne drinki, trochę potańczyliśmy. Realizując swój plan względem Agnieszki poprosiłam Jochena, aby odwiózł ją do domu, a rano żeby do niej zajrzał. Bez namysłu się zgodził. Ja wprosiłam się go Grześka. Nie powiem, że mu się to nie spodobało.... 

Strasznie się cieszę, że dałam się namówić na tą imprezę. Gdyby nie Paulina to siedziałabym sama na kanapie i płakała do poduszki. Tutaj cały czas był przy mnie Jochen. Kiedy impreza dobiegła końca szukałam wzrokiem mojej przyjaciółki, ale nigdzie jej nie było. W zamian ktoś inny zaproponował mi, że mnie  "odtransportuje" do domu.
-Może ja cię potowarzyszę ci w drodze do domu?-zapytał Niemiec
-Bardzo chętnie. Może Paula już wróciła do domu. Chyba troszkę zaszalała dzisiaj.
-Nawet powiedziałbym, że bardzo. Proszę twój płaszcz. Mam pomysł może pójdziemy pieszo. Mieszkam niedaleko was więc będzie po drodze.
-Jestem za. To co idziemy?

Pożegnaliśmy się z osobami, które zostały i ruszyliśmy w wyznaczonym kierunku. Rozmawialiśmy o różnych tematach. Żadne z nas jednak nie zapytało się o sprawy sercowe. Kiedy poczułam, że mi zimno Jochen objął mnie swoim ramieniem. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie, było mi tak bezpiecznie. Niestety nim się obejrzałam, a staliśmy przed blokiem, w którym tymczasowo mieszkam. Zebrałam się na odwagę i na pożegnanie dałam mu buziaka. Do mieszkania weszłam z uśmiechem na twarzy. Tak Nowy Rok mogę spędzać codziennie.

                                                                                                                                   Cicha 

1 komentarz:

  1. Końcówka wymiata. Pijana Paulina i Grzesiu = dziecko? ;>

    haha <3

    OdpowiedzUsuń