Wszystko,
co piękne, szybko się kończy. Nie minęło kilka dni, a już było trzeba wracać na
uczelnię. Całą noc przed pierwszymi zajęciami w nowym roku nie mogłam spać.
Myślałam, że to może przez nerwy, ale także nad ranem bardzo źle się czułam.
Bolała mnie głowa, nie byłam w stanie podnieść się z łóżka.
-Aga,
wstawaj, dzisiaj masz zajęcia – powiedziała Paulina.
-Wiem,
ale strasznie źle się czuję – wydukałam. – Boli mnie głowa, jest mi zimno.
-Już
nie kombinuj. Nie chce Ci się, bo pewnie wolałabyś spędzić ten czas z Jochenem.
-Daj
mi termometr.
Trzepałam
się z zimna. Zmierzyłam sobie temperaturę – no pięknie, prawie 40 stopni. Nie
ma to jak dobrze rozpocząć drugi semestr na studiach.
oczami Pauliny
Nie wróciłam jeszcze do pracy, a
już czułam, że dużo się dzieje. Wolałam jednak zajrzeć najpierw do studentki,
która nie miała ochoty podnosić się z łóżka. Kiedy weszłam do pokoju,
widziałam, że wciąż leży. Mówiła bardzo niewyraźnie, a jak się kilkanaście
minut później okazało – rozchorowała się. Widziałam jak jest zdenerwowana, pewnie
dlatego, że jak nie przyjdzie na kilka zajęć, to sobie nie poradzi. To był
dobry pomysł, bo przecież jest jeden dobry korepetytor, który na pewno z wielką
chęcią jej pomoże.
-Aguś, nie obraź się, ale ja muszę
do pracy jechać – powiedziałam.
-Zabierz mnie ze sobą, nie chcę
siedzieć sama – usłyszałam w odpowiedzi. – Boję się.
-Co się stało?
-Mam głupie przeczucie, że Łukasz
przyjdzie. Nie mam ochoty się z nim widzieć..
-No dobrze. Tylko ubierz się
ciepło.
Pojechałam
na Podpromie z Pauliną. Nie wiedziałam czy jest to dobry pomysł, ale na pewno
nie miałam ochoty siedzieć samej. Do torby spakowałam zeszyt, bo chciałam się
pouczyć z niemieckiego. Na zajęcia nie byłam w stanie iść, ale i tak odczuwałam
głód nauki.
-Usiądź
na trybunach – poprosiła mnie Paulina. – Ja Andrzejowi ja wszystko wytłumaczę.
Poszłam
grzecznie na krzesełka. Siedziałam cały czas w kurtce, a i tak trzęsłam się z
zimna.
-Pani
Agnieszko, niech pani przyjdzie do nas – usłyszałam wołanie z dołu.
Zdziwiłam
się, kiedy zauważyłam, że trener Resovii chce, abym siedziała z nimi na
parkiecie. Ledwo usiadłam na krzesełku, a już zasnęłam.
oczami Pauliny
Nic jej nie budził, nawet głośne
przekleństwa ze strony siatkarzy. Sen to najlepsze lekarstwo, dlatego nikt nie
chciał jej przeszkadzać. Jednak kiedy trening dobiegł końca pojawił się
problem. Na szczęście znalazł się jeden chętny, który powiedział, że zaniesie
ją do auta, a potem wniesie do mieszkania. Cała drużyna spojrzała na Jochena z
lekkim szokiem. Wyglądało na to, że ulubieniec fanów Resovii, a zwłaszcza fanek,
zakochał się.
Siedzieliśmy w aucie. Panowała
kompletna cisza. Aga spała na tylnym siedzeniu z zeszytem z notatkami na
kolanach.
-Długo się znacie? – spytał
niespodziewanie Jochen, wbijając palce w kierownicę.
-Tak, prawie 10 lat –
odpowiedziałam.
Znów zapadła cisza.
-Nie wiem, dlaczego, ale odnoszę
wrażenie, że Ty coś czujesz do Grześka.
Zaczęłam się śmiać.
-Nie, skądże.
-No wiesz, ostatnia noc z nim.
Mówił nam o tym w szatni. Żałuj, że nie widziałaś jego miny. Był rozanielony.
-Dobra, możesz mi powiedzieć wprost
o co Ci chodzi? – zapytałam lekko zirytowana ostatnią uwagą. – To jest moje
życie i tylko ja mam prawo decydować, co z nim zrobię.
-Przepraszam – rzucił po polsku z
niemieckim akcentem, po chwili powrócił jednak do angielskiego. – Nie chciałem,
żeby tak to zabrzmiało.
Uśmiechnęłam się pod nosem. Jeden z
najbardziej porządnych facetów w naszej drużynie.
-Aga, obudź się – rzuciłam do
koleżanki i lekko nią potrząsnęłam. – Jesteśmy już pod blokiem.
-Nie budź jej, ja nią zaniosę na
górę – uśmiechnął się. – Ale zaraz po tym zmywam się.
„Chciałabym zobaczyć, jak się
zmywasz. Pewnie zostaniesz tam tak długo dopóty, dopóki się nie obudzi” –
pomyślałam.
Kiedy
otworzyłam oczy, leżałam już na łóżku. W domu panowała krępująca cisza, jednak
po chwili ktoś zapukał do drzwi od pokoju.
-Paula,
Twoje mieszkanie, a Ty jeszcze do mnie pukasz? – próbowałam krzyknąć, ale moje
gardło wydobyło z siebie jakieś piski.
Znów
rozległo się pukanie.
-Wejdź.
Zza
drzwi wyłonił się Jochen. No tak, tylko jego tutaj brakuje, żeby oglądał, jak
źle wyglądam.
-Paulina
musiała na chwilę wyskoczyć z domu, ale obiecała, że kupi Ci jakieś lekarstwa –
wytłumaczył się. – Zrobiłem Ci herbatę, może Ci pomoże.
-Dziękuję
– powiedziałam i po chwili zrozumiałam, że powiedziałam to w tym języku, co nie
trzeba.
Uśmiechnął
się i przysiadł, niepewnie, na róg łóżka, a kubek z herbatą postawił na
parapecie.
-Jak
się czujesz? – dotknął delikatnie mojego czoła. – Nie wyglądasz najlepiej.
-Wiem.
-Jesteś
wyjątkowo małomówna.
-Gardło
mnie boli.
-To
zawsze możemy to jakoś razem wyleczyć.
Spojrzałam
na niego – mówił to dość poważnym tonem. Myślałam, że przyniesie mi tabletki
albo zrobi mleko z czosnkiem i masłem. Jednak miał zupełnie inną koncepcję na
to, jak wyleczyć moje gardło.
dropofwater
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz