Wsiadłam do samochodu mojego Niemca i ruszyliśmy do naszej ulubionej
knajpki. Zamówiliśmy jedzenie i zaczęliśmy rozmowę. W sumie nie były to
może jakieś ważne tematy, ale z nim nie ma znaczenia o czym się mówi.
Niedługo chłopacy mają małą przerwę w grze. Podobno jest pomysł na
zrobienie jakieś imprezy klubowej, ale tylko sami zawodnicy. Jochen z
Paulą coś już w tym kierunku działali, ale nie ma na razie konkretów.
Chyba im w tym troszkę pomogę.
-Dobra kiedy robimy imprezę?- zapytałam kończąc jeść
-Sam nie wiem. Za dwa tygodnie mamy wolny weekend, więc może wtedy? Co ty na to?
-Jak na lato. Też mam wtedy troszkę luźniej na uczelni, więc może być.
Dzisiaj wieczorem poszukam z Paulą w internecie jakiegoś miejsca. Ty
zaprosisz chłopaków i będzie super.-uśmiechnęłam się
-A ja myślałem, że dzisiejszy wieczór i noc spędzisz u mnie - Jochen zrobił smutną minkę.
-Jak na razie nie dostałam zaproszenia - pokazałam mu język.
-Nie potrzebujesz zaproszenia, żeby do mnie wpadać. W sumie proszę, to
dla ciebie - podał mi pęk kluczy - Teraz o każdej porze możesz do mnie
wpadać.
-Jej dziękuję. Od czasu do czasu na pewno zrobię z nich użytek.
-Pamiętaj, o tym co mówiłem rano. Jeśli o mnie chodzi, to nawet dzisiaj
mogłabyś do mnie się wprowadzić. Nie uważasz, że byłoby nam wygodniej.
Ja nie mam nic do Pauli, ale wiesz jak ona jest w mieszkaniu czuję się
lekko skrępowany.
-Skrępowany? Nie wiem o czym mówisz - powiedziałam, uśmiechając się.
-Tak jasne. Gdyby ona widziała te nasz lekcje, to oj. Chyba normalne
korepetycje tak nie wyglądają, ale praktycznie lepiej się tłumaczy.
-Ty tylko o jednym. Nie wiem jak ja z tobą potrafię wytrzymać. Oj chyba czas się zbierać.
-A co masz dalsze propozycje na resztę dnia?-zapytał wsiadając do samochodu.
-Tak muszę się trochę pouczyć.
-Ok rozumiem. Wydaje mi się, że mam materiały, które mogą ci pomóc.
Nie miałam wyjścia i po 20 minutach byliśmy pod jego blokiem. Ledwo
weszliśmy do windy, a Jochen zaczął mnie całować. Całe szczęście, że po
drodze nie przyłączył się do nas ktoś z mieszkańców tej klatki. Po
chwili byliśmy w mieszkaniu Niemca. Chcąc go trochę uspokoić najpierw
swoje kroki skierowałam do kuchni żeby zrobić sobie coś do picia. Mój
facet widocznie nie był z tego zadowolony. Nie zwróciłam nawet na to
uwagi. Potem zabrałam jego laptopa i zaczęłam szukać miejsca na imprezę.
Jochen nie mógł już dłużej tego wytrzymać, więc poszedł wziąć prysznic.
Chyba się na mnie troszkę obraził. Uśmiechnęłam się tylko do siebie.
Odłożyłam komputer, a potem napisałam SMSa do Pauliny, że dzisiaj nie
wracam. Przy okazji wysłałam jej też namiary na klub, gdzie można zrobić
tą imprezę. Kiedy już byłam "wolna" postanowiłam, że chyba odwiedzę w
łazience mojego chłopaka. Niestety zdążył mnie ubiec i wyszedł z
łazienki mając na sobie tylko ręcznik. Uśmiechnęłam się cwaniacko i
podeszłam do Jochena. Nie zabrało mi dużo czasu, żeby poprawił mu się
humor...
oczami Pauliny
Agnieszka kolejną noc spędza u Jochena. Czasami zastanawiam się czy nie
lepiej będzie jak wprowadzi się do niego na stałe. Niemiec zaoszczędzi
sobie chociaż na paliwie, bo nie będzie musiał jeździć codziennie od
siebie do nas. Odzwyczaiłam się od samotnego spędzania wieczorów, odkąd
Aga mieszka ze mną. Jak sytuacja będzie się tak rozwijać, to niedługo na
pewno znowu będę mieszkała sama.
Od czasu kiedy wróciłam do domu nie mogę znaleźć sobie miejsca. Ciągle
chodzi mi po głowie to co powiedział Piotrek o Olce i Łukaszu. Nie mogę w
to uwierzyć, że prawda. Ciekawe jak długo ich romans trwa. Jest mi
szkoda i Cichego i Agnieszki. Muszę ukryć przed nią ten fakt. Tak będzie
lepiej dla niej, po co dziewczyna ma się denerwować. Co do
Nowakowskiego, to hmm... Nie chcę być pocieszycielką po nieudanym
związku. Nie wiem po co on mi to powiedział. To jest jego problem, a nie
mój. Jest mi go trochę żal, ale sam musi radzić sobie ze swoimi
kłopotami. Ja mam też swoje życie, które jest strasznie pogmatwane.
Najpierw muszę odciąć się od tego co było i nauczyć sina nowo chodzić z
wysoko uniesioną głową.
Postanowiłam, że dla zabicia zajmę się porządkami w swojej szafie.
Ubrania przy każdym otwarciu drzwiczek wypadają na ziemię. Nie
wiedziałam, że mam aż tyle ubrań. W końcu uporałam się z prawie
wszystkim. Została mi jeszcze tylko jedna. Wyrzuciłam zawartość szafki
na podłogę. W stercie rzeczy znalazłam mały pakuneczek. Do tej pory
myślałam, że się tego pozbyłam, przy przeprowadzce. Były to małe buciki i
śpioszki. Kupiłam to zaraz po tym jak dowiedziałam się, że jestem w
ciąży. Znowu wróciły wszystkie wspomnienia. Nigdy nie zapomnę tego jak
lekarz wszedł do mojej sali i powiedział mi, że straciłam dziecko.
Załamałam się tym strasznie. Z depresji wychodziłam przez dłuższy czas.
Zabrałam moje znalezisko i położyłam się na łóżku. Zaczęłam zastanawiać
się jak teraz wyglądałoby moje dziecko. Nawet nie miałam szansy żeby
dowiedzieć się czy to chłopiec, czy dziewczynka. Poczułam na policzkach
kolejne łzy. Nie chciałam ich powstrzymywać...
Spędzaliśmy milo czas w sypialni Jochena. Trochę rozmawialiśmy o mojej
pracy magisterskiej. Cały czas myślę nad tematem. Mając takiego
nauczyciela nie mam się czego obawiać. Naszą paplaninę przerwał dzwonek
do drzwi. Jochen poszedł otworzyć. Ja narzuciłam na siebie jego koszulkę
i wyszłam zobaczyć kto przyszedł. Takich gości to nawet w najśmielszych
snach się nie spodziewałam...
W wolnej chwili zapraszam na nowy rozdział na wymykalam-sie-smierci.blogspot.com/ c:
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;>