Kiedy dotarłam do mieszkania zaczęłam skakać z radości. Paula popatrzyła tylko na mnie z dziwną miną. Opowiedziałam jej wszystko. Moja przyjaciółka uśmiechnęła się i powiedziała tylko, że wie o tym. Czyżby jakiś spisek za moimi plecami? Nie miałam za wiele czasu na przygotowania. Dobrze, że mam obok siebie kogoś kto w takich kryzysowych sytuacjach mi pomoże. Paula otworzyła moją szafę. Po chwili namysłu podała mi granatową sukienkę. Nie byłam pewna czy ja założyć ale w końcu uległam namowom. Później przyszedł czas na makijaż i fryzurę. Postawiłam na coś skromnego. Może nie jestem skromna ale wyglądałam super. Przyjaciółka przytuliła mnie czym dodała mi trochę otuchy. Przed 20 rozległ się dzwonek do drzwi. Za nimi stał Jochen z piękną czerwoną różą. Rozczulił mnie ten widok. Paula przyszła jeszcze życzyć nam miłego wieczoru, i podała Niemcowi torbę. Trochę nie wiedziałam co się dzieje.
-Przecież wiem, ze raczej dzisiaj do domu na noc nie wrócisz.-szepnęła Paulina i zniknęła w salonie.
Nie wiedziałam co powiedzieć więc tylko się uśmiechnęłam. Jochen podał mi rękę i ruszyliśmy do jego samochodu.
Oczami Pauliny
Usiadłam na parapecie w salonie. Moje standardowe miejsce do myślenia. Widziałam jak Agnieszka i Jochen odjeżdżają do niego. Cieszę się, że im się jakoś zaczyna układać. U mnie za to na polu miłosnym jest tragicznie. Mam adoratora w osobie Grześka, ale dla mnie to tylko kumpel. Piotrek od tego spotkania z Kosokiem u mnie przestał się do mnie odzywać. Trudno, ja za nim na pewno nie będę biegała. Widocznie pomyliłam się co do niego. Kolejny raz nie popełnię tego samego błędu. Obiecałam sobie, że nie będę cierpieć przez faceta i tego będę się trzymała. Jak nie Piotrek to może znajdzie się ktoś inny.
Nie mając co robić włączyłam komputer. Może w internecie znajdę coś na samotny wieczór? Przejrzałam kilka portali, porozmawiałam ze znajomymi z Torunia. Ciesze się, że u nich wszystko dobrze. Jak wszystko dobrze pójdzie to za jakiś czas mnie odwiedzą. Szykuje się impreza, czyli coś co ostatnio lubię. Po krótkiej rozmowie postanowiłam, że nie ma co się dłużej męczyć i idę spać...
Przez całą drogę wypytywał się czy na pewno już dobrze się czuję. Chyba ze sto razy musiałam mówić, że jestem zdrowa. Nawet nie wiem kiedy dotarliśmy na miejsce. Atakujący pomógł wysiąść z samochodu i razem udaliśmy się do mieszkania. Kiedy drzwi się otwarły zauważyłam piękny stolik nakryty białym obrusem i dwa nakrycia. W całym salonie paliło się mnóstwo małych świeczek. Zdjęłam swój płaszczyk i usiadłam na przygotowanym dla mnie krześle. Po kilku minutach dołączył do mnie gospodarz kolacji. Nalał nam wina, a potem przyniósł coś do jedzenia.
Na początku panowała cisza. Wymienialiśmy się tylko pojedynczymi uśmiechami. Faktycznie chyba Anna zabrała wszystkie swoje rzeczy, bo nie widać żadnych śladów, żeby tu była. Nie powiem, że nie sprawiło mi to radości. W końcu ciszę przerwał Jochen.
-Może zatańczysz ze mną?
-W sumie dlaczego nie.- uśmiechnęłam się.
-Pięknie wyglądasz- wyszeptał mi do ucha kiedy kołysaliśmy się to melodii
-Nie przesadzaj, bo się zaczerwienię. Dziękuję za przemiły wieczór. Już dawno nie czułam się tak wyjątkowo.
-Cieszę się, że udało mi się to sprawić. Chciałbym cię jeszcze raz przeprosić za moje zachowanie. Nie powinienem wtedy wyładowywać złości na tobie. Anna zostawiła mnie dla jakiegoś palanta. Sama rozumiesz moja duma ucierpiała.
-Nie tłumacz się, bo nie musisz. Nie mówimy o tym co było. Liczy sie to co tu i teraz.
-Jesteś wspaniała. Kocham cię.-powiedział i pocałował mnie namiętnie.
-Ja ciebie też. Pierwszy raz mogę powiedzieć to z czystym sumieniem.-dodałam i też wpiłam się w jego usta.
-To co może teraz zjemy deser?-zaproponował
-Hmmm. Mam lepszy pomysł na deser...
JARAM SIĘ! Jeden z najlepszych blogów, które czytam! Przeczytałam wszystkie rozdziały w... około 2 godziny i się wciągnęłam. :D
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej!