Siedziałam
i jadłam płatki z mlekiem. Nie wiedziałam, która jest godzina, wydawało mi się,
że jest jeszcze wcześnie. Nie budziłam Pauliny, wolałam, żeby się wyspała,
zwłaszcza po wczorajszych zwierzeniach. Nagle ktoś założył mi ręce na oczy, a
po chwili zaczął szeptać. Tak się przestraszyłam, że mleko z płatkami
wylądowało mi na spodniach od pidżamy.
-Jochen?
– zapytałam lekko zdziwiona. – Co Ty tutaj tak wcześnie robisz?
-Wcześnie?
– teraz to on zrobił zaszokowaną minę. – Jest 7:30.
-Miałeś
być o 8.
-Wiem,
ale strasznie się za Tobą stęskniłem..
-To
może w ogóle powinnam z Tobą mieszkać? – zażartowałam, sprzątając to, co
narozrabiałam.
-A
wiesz, że to nie jest głupi pomysł?
-Oj
Boże, Boże. Co ja z Tobą mam..
-Dziecko
– palnął bez namysłu.
Spojrzałam
na niego nietęgim wzrokiem.
-Znaczy
jeszcze nie, ale kiedyś na pewno będziemy mieli.
Wywróciłam
oczami.
-Wiesz,
że to była moja ostatnia czysta pidżama, w której mogę spać zimą?
-To
ja proponuję Ci, żebyś spała z kaloryferem.
Wyśmiałam
go.
-Oczywiście
mam na myśli siebie. Kocham Cię.
-Mówisz
mi to już chyba dziesiąty raz.
-Ale
nie moja wina, że ja Cię naprawdę kocham.
-Ja
Ciebie też – stanęłam na palcach i pocałowałam go w policzek. Takie miałam
wrażenie, jednak w rzeczywistości musnęłam jego brodę.
Poczułam
jak jego dłonie wirowały w mojej talii.
-Ekhem
– chrząknęłam. – Skoro mamy jeszcze trochę czasu, to może przygotuję śniadanie
dla Pauliny.
-A
nie możesz mnie nakarmić? – spytał, robiąc słodką minę.
-Nie.
Próbował
mnie przekonać czułymi całusami, jednak marnie mu szło. W końcu szybko
odsunęłam się od niego i poszłam obudzić Paulinę. Powiedziałam jej, że zaraz
muszę wychodzić na zajęcia, a śniadanie dla niej schowałam do lodówki.
Uśmiechnęła się i podziękowała – chociaż tak mogłam jej wynagrodzić wczorajszy wieczór,
kiedy wydusiła z siebie tą straszną historię.
Kiedy obudziła mnie Aga byłam nieco
zła. Późno zasnęłam, chciałam się wyspać, ale zdawałam sobie także sprawę z
tego, że czas iść do pracy – dzisiaj pewnie będzie dużo do roboty. Zaraz po
przebudzeniu poszłam do kuchni, by wyjąć z lodówki śniadanie, które dla mnie
przygotowała. Wiedziałam, że na niej mogę zawsze polegać, bo potrafiła
zrozumieć wszystko, ale nie wszystko potrafiła znieść. W dzisiejszym świecie
ciężko znaleźć tak wartościową osobę, której można byłoby w pełni zaufać.
Kanapki i ciepła herbata z cytryną,
tak na wzmocnienie odporności i dodanie sił. Kochana dziewczyna, bardzo
troskliwa. Widziałam jak jeszcze w przedpokoju krzątała się, a Jochen patrzył
na nią z takim uczuciem w oczach. Para idealna, mam nadzieję, że ich związek
przetrwa nawet największe kryzysy.
Mój samochód wrócił w końcu z
naprawy. Już nie musiałam tłuc się komunikacją miejską na Podpromie. Nie było
może to jakoś strasznie uciążliwe, ale Ci ludzie, którzy patrzyli na mnie nietęgim
wzrokiem, kiedy wsiadałam ubrana w kurtkę Resovii, byli nieco męczący. Teraz
mogłam już na spokojnie i bez nerwów dojechać na miejsce.
Wysiadłam z auta, zabrałam papiery
i wszystko inne, co miałam oddać. Andrzej był nieco zdziwiony, że zrobiłam to wszystko
tak szybko. Wytłumaczyłam mu, że przez ostatnie dni wieczory spędzałam sama, bo
Jochen zabierał swoją, obecną, dziewczynę do siebie lub do kina. Trener
uśmiechnął się i poprosił, żebym opowiedziała mu wszystko o tym zdarzeniu, od
kiedy są razem. Z miny wywnioskowałam, że jest bardzo zadowolony, że sprawa
między atakującym a moją koleżanką zaszła tak daleko. Kątem oka widziałam, jak
rozmowę podsłuchuje Cichy Pitt.
-A Ty nie za wcześnie? – szybko
zmienił temat. – Trening zacznie się za 30 minut.
-Wiem, tylko chciałem chwilę
porozmawiać z kimś – rzucił nieśmiało. – Z Pauliną – szybko dodał.
Andrzej zrozumiał, że powinien
wyjść i nie przeszkadzać nam w rozmowie. Wszedł do klubowej szatni, gdzie chyba
chciał przeczekać całą rozmowę i ewentualnie powstrzymać zawodników, aby nam
nie przeszkadzali.
-Wiem, że przez ostatnie dni głupio
się zachowywałem – zaczął. – Miałem swoje problemy, musiałem wszystko na
spokojnie przemyśleć.
-Jasne, nie ma sprawy – burknęłam
pod nosem. – Tylko dlaczego mieszasz mnie w to wszystko?
-Bo to tyczy się także Ciebie.
-Och, no co Ty?
-Paula, zrozum mnie. Olka zostawiła
mnie dla jakiegoś osła. Przyszedłem prosto z kręgielni do domu, drzwi były
otwarte, więc wszedłem. Ściągnąłem buty, kurtkę i poszedłem do kuchni –
chciałem coś zjeść, byłem głodny. Wchodzę i widzę tam Olkę całującą się.. nie
zgadniesz z kim.
-Nie mam ochotę robić teraz za
typera i wymyślać z kim ona mogła się całować.
-Z Łukaszem! Tym chłopakiem Twojej
koleżanki, Agi.
-Nie żartuj – byłam zaszokowana.
-No, tylko nie mów jej nic. Będzie
dziewczyna cierpieć.
-Wiesz, ona się raczej tym nie
przejmie. Od kilku dni jest z naszym Jochenkiem.
-Poważnie?
-Jak najbardziej.
-Ale powracając do tematu. Wiem, że
głupio jest mi teraz prosić o wybaczenie, ale..?
-Muszę to przemyśleć, to nie jest
decyzja do podejmowania na „odczep”. Musisz dać mi kilka dni.
-W porządku. Jak już podejmiesz
decyzję, to daj znać.
-Okej.
Wyszłam
z uczelni w towarzystwie swoich koleżanek. Wszystkie jednak zamiast skupić się
na rozmowie odnośnie materiału i nowego profesora (przystojnego trzeba
zaznaczyć), dojrzały Jochena, który stał oparty o swój samochód. Gdy tylko
zobaczyły na jego twarzy uśmiech, pomyślały, że coś jest na rzeczy.
-To
cześć Wam – powiedziałam odłączając się od towarzystwa.
Dziewczyny
pomachały mi na pożegnanie, ale i tak widziałam kątem oka, że śledzą każdy mój
ruch.
-Cześć
kochanie – na powitanie dał mi soczystego całusa. – To dzisiaj spędzamy
popołudnie wspólnie?
-Oczywiście
– uśmiechnęłam się i mocno przylgnęłam do niego. – Tylko wiesz, muszę zacząć
pisać pracę magisterską.
-Może
Ci pomóc?
-To
nie jest wcale głupi pomysł.
-Och,
będę mógł spędzać z Tobą jeszcze więcej czasu. A poza tym to już ostatni rok
studiów?
-Mhm.
-To
dobrze się składa – rzucił tajemniczo.
Wsiedliśmy
do auta i pojechaliśmy na nasz wspólny posiłek.
dropofwater
nienawiść piąta, zapraszam ;) http://nienawisc-od-kolyski.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń