sobota, 18 maja 2013

15


Siedziałam i jadłam płatki z mlekiem. Nie wiedziałam, która jest godzina, wydawało mi się, że jest jeszcze wcześnie. Nie budziłam Pauliny, wolałam, żeby się wyspała, zwłaszcza po wczorajszych zwierzeniach. Nagle ktoś założył mi ręce na oczy, a po chwili zaczął szeptać. Tak się przestraszyłam, że mleko z płatkami wylądowało mi na spodniach od pidżamy.
-Jochen? – zapytałam lekko zdziwiona. – Co Ty tutaj tak wcześnie robisz?
-Wcześnie? – teraz to on zrobił zaszokowaną minę. – Jest 7:30.
-Miałeś być o 8.
-Wiem, ale strasznie się za Tobą stęskniłem..
-To może w ogóle powinnam z Tobą mieszkać? – zażartowałam, sprzątając to, co narozrabiałam.
-A wiesz, że to nie jest głupi pomysł?
-Oj Boże, Boże. Co ja z Tobą mam..
-Dziecko – palnął bez namysłu.
Spojrzałam na niego nietęgim wzrokiem.
-Znaczy jeszcze nie, ale kiedyś na pewno będziemy mieli.
Wywróciłam oczami.
-Wiesz, że to była moja ostatnia czysta pidżama, w której mogę spać zimą?
-To ja proponuję Ci, żebyś spała z kaloryferem.
Wyśmiałam go.
-Oczywiście mam na myśli siebie. Kocham Cię.
-Mówisz mi to już chyba dziesiąty raz.
-Ale nie moja wina, że ja Cię naprawdę kocham.
-Ja Ciebie też – stanęłam na palcach i pocałowałam go w policzek. Takie miałam wrażenie, jednak w rzeczywistości musnęłam jego brodę.
Poczułam jak jego dłonie wirowały w mojej talii.
-Ekhem – chrząknęłam. – Skoro mamy jeszcze trochę czasu, to może przygotuję śniadanie dla Pauliny.
-A nie możesz mnie nakarmić? – spytał, robiąc słodką minę.
-Nie.
Próbował mnie przekonać czułymi całusami, jednak marnie mu szło. W końcu szybko odsunęłam się od niego i poszłam obudzić Paulinę. Powiedziałam jej, że zaraz muszę wychodzić na zajęcia, a śniadanie dla niej schowałam do lodówki. Uśmiechnęła się i podziękowała – chociaż tak mogłam jej wynagrodzić wczorajszy wieczór, kiedy wydusiła z siebie tą straszną historię.

Kiedy obudziła mnie Aga byłam nieco zła. Późno zasnęłam, chciałam się wyspać, ale zdawałam sobie także sprawę z tego, że czas iść do pracy – dzisiaj pewnie będzie dużo do roboty. Zaraz po przebudzeniu poszłam do kuchni, by wyjąć z lodówki śniadanie, które dla mnie przygotowała. Wiedziałam, że na niej mogę zawsze polegać, bo potrafiła zrozumieć wszystko, ale nie wszystko potrafiła znieść. W dzisiejszym świecie ciężko znaleźć tak wartościową osobę, której można byłoby w pełni zaufać.
Kanapki i ciepła herbata z cytryną, tak na wzmocnienie odporności i dodanie sił. Kochana dziewczyna, bardzo troskliwa. Widziałam jak jeszcze w przedpokoju krzątała się, a Jochen patrzył na nią z takim uczuciem w oczach. Para idealna, mam nadzieję, że ich związek przetrwa nawet największe kryzysy.
Mój samochód wrócił w końcu z naprawy. Już nie musiałam tłuc się komunikacją miejską na Podpromie. Nie było może to jakoś strasznie uciążliwe, ale Ci ludzie, którzy patrzyli na mnie nietęgim wzrokiem, kiedy wsiadałam ubrana w kurtkę Resovii, byli nieco męczący. Teraz mogłam już na spokojnie i bez nerwów dojechać na miejsce.
Wysiadłam z auta, zabrałam papiery i wszystko inne, co miałam oddać. Andrzej był nieco zdziwiony, że zrobiłam to wszystko tak szybko. Wytłumaczyłam mu, że przez ostatnie dni wieczory spędzałam sama, bo Jochen zabierał swoją, obecną, dziewczynę do siebie lub do kina. Trener uśmiechnął się i poprosił, żebym opowiedziała mu wszystko o tym zdarzeniu, od kiedy są razem. Z miny wywnioskowałam, że jest bardzo zadowolony, że sprawa między atakującym a moją koleżanką zaszła tak daleko. Kątem oka widziałam, jak rozmowę podsłuchuje Cichy Pitt.
-A Ty nie za wcześnie? – szybko zmienił temat. – Trening zacznie się za 30 minut.
-Wiem, tylko chciałem chwilę porozmawiać z kimś – rzucił nieśmiało. – Z Pauliną – szybko dodał.
Andrzej zrozumiał, że powinien wyjść i nie przeszkadzać nam w rozmowie. Wszedł do klubowej szatni, gdzie chyba chciał przeczekać całą rozmowę i ewentualnie powstrzymać zawodników, aby nam nie przeszkadzali.
-Wiem, że przez ostatnie dni głupio się zachowywałem – zaczął. – Miałem swoje problemy, musiałem wszystko na spokojnie przemyśleć.
-Jasne, nie ma sprawy – burknęłam pod nosem. – Tylko dlaczego mieszasz mnie w to wszystko?
-Bo to tyczy się także Ciebie.
-Och, no co Ty?
-Paula, zrozum mnie. Olka zostawiła mnie dla jakiegoś osła. Przyszedłem prosto z kręgielni do domu, drzwi były otwarte, więc wszedłem. Ściągnąłem buty, kurtkę i poszedłem do kuchni – chciałem coś zjeść, byłem głodny. Wchodzę i widzę tam Olkę całującą się.. nie zgadniesz z kim.
-Nie mam ochotę robić teraz za typera i wymyślać z kim ona mogła się całować.
-Z Łukaszem! Tym chłopakiem Twojej koleżanki, Agi.
-Nie żartuj – byłam zaszokowana.
-No, tylko nie mów jej nic. Będzie dziewczyna cierpieć.
-Wiesz, ona się raczej tym nie przejmie. Od kilku dni jest z naszym Jochenkiem.
-Poważnie?
-Jak najbardziej.
-Ale powracając do tematu. Wiem, że głupio jest mi teraz prosić o wybaczenie, ale..?
-Muszę to przemyśleć, to nie jest decyzja do podejmowania na „odczep”. Musisz dać mi kilka dni.
-W porządku. Jak już podejmiesz decyzję, to daj znać.
-Okej.

Wyszłam z uczelni w towarzystwie swoich koleżanek. Wszystkie jednak zamiast skupić się na rozmowie odnośnie materiału i nowego profesora (przystojnego trzeba zaznaczyć), dojrzały Jochena, który stał oparty o swój samochód. Gdy tylko zobaczyły na jego twarzy uśmiech, pomyślały, że coś jest na rzeczy.
-To cześć Wam – powiedziałam odłączając się od towarzystwa.
Dziewczyny pomachały mi na pożegnanie, ale i tak widziałam kątem oka, że śledzą każdy mój ruch.
-Cześć kochanie – na powitanie dał mi soczystego całusa. – To dzisiaj spędzamy popołudnie wspólnie?
-Oczywiście – uśmiechnęłam się i mocno przylgnęłam do niego. – Tylko wiesz, muszę zacząć pisać pracę magisterską.
-Może Ci pomóc?
-To nie jest wcale głupi pomysł.
-Och, będę mógł spędzać z Tobą jeszcze więcej czasu. A poza tym to już ostatni rok studiów?
-Mhm.
-To dobrze się składa – rzucił tajemniczo.
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy na nasz wspólny posiłek.

dropofwater

1 komentarz:

  1. nienawiść piąta, zapraszam ;) http://nienawisc-od-kolyski.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń