Kiedy byłam na treningu zadzwonił
telefon. Wyświetlił mi się nieznany numer i już miałam odrzucić, gdy
pomyślałam, że to może ze szpitala.
-Tak słucham? – rozpoczęłam rozmowę
tak jak zawsze.
-Pani Paulina? – usłyszałam głos w
słuchawce. – Pani jest siostrą Pani Agnieszki?
-Zgadza się.
-Pani siostra dzisiaj się
wybudziła. Przeprowadziliśmy kompleksowe badania i wynika z nich tyle, że do
zasłabnięcia doszła z powodu przemęczenia organizmu.
-Jak to?
-Po prostu musiała przez dość długi
czas mało spać i dużo pracować. Chcemy jednak ją przetrzymać jeszcze przez
kilka dni na obserwacji, bo mogło dojść do wstrząsu mózgu wskutek uderzenia
głową o kafelki na korytarzu.
-No dobrze. A będę mogła ją dziś
odwiedzić?
-Oczywiście. Przewieziemy ją już na
zwykły oddział.
-Dziękuję za informacje. Do
widzenia.
Zaraz po treningu zabrałam szybko
swoje rzeczy i pewnym, szybkim krokiem wyszłam z hali. Gdy stałam przy aucie
zaczepił mnie Jochen.
-Wiadomo, co się stało? – spytał
wyraźnie zdenerwowany.
-Tak, to wynik przemęczenia –
odpowiedziałam.
-Mogę jechać z Tobą? Chciałbym ją
za coś przeprosić.
-Pewnie. To wsiadaj do siebie i
jedź za mną.
-Tylko, że moje auto jest teraz u
mechanika.
Spojrzałam na niego niewyraźnie.
-To mogę się z Tobą zabrać?
-Oczywiście – rzuciłam cicho.
Przez całą drogę się nie odzywał.
Patrzył tępo przez okno tak, jakby był tutaj po raz pierwszy. Po dwóch
kwadransach jazdy byliśmy już na miejscu.
Miałam
już dość samotności i słuchania, w ciszy, kapania kroplówki. Męczyło mnie to
wszystko, a lekarze nie chcieli powiedzieć, kiedy będę mogła stąd wyjść. Nie
będę ukrywać, że zależało mi na tym, aby jak najszybciej, bo znów będzie do
nadrabiania materiału na studiach. Tym razem musiałam zmierzyć się z tym
wszystkim sama..
-Poczekaj, może kupiłbym jej kwiaty?
– zapytał mnie Jochen. – Tak w ramach przeprosin.
-Ale o co się pokłóciliście? –
byłam zaciekawiona i zaszokowana.
-O takie bzdury. To co? Pójdziesz
ze mną i pomożesz mi coś wybrać?
-No dobra – rzuciłam z niechęcią.
Kiedy
usłyszałam pukanie do drzwi od sali, ucieszyłam się, że to może lekarz z
dobrymi wieściami. Zamiast lekarza w drzwiach pojawiła się Paulina.
-Cześć
kochana – przywitała się ze mną. – Jak się czujesz?
-Trochę
lepiej – odpowiedziałam.
-Głowa
nie boli?
-Nie.
Siedziałyśmy
w ciszy i patrzyłyśmy na siebie.
-Jesteś
strasznie małomówna.
-Wiem,
ale to przez to, że bierze mnie biała gorączka, że muszę tutaj siedzieć i to w
dodatku jeszcze nie wiem jak długo.
-Mam
nadzieję, że gość, który za chwilę Cię odwiedzi, rozchmurzy Cię choć trochę.
Wtem
zza drzwi wyłonił się Jochen. W ręku trzymał bukiet czerwonych róż. Paulina
automatycznie wyszła z sali, zostawiając nas samych.
-Przepraszam
Cię – powiedział. – Nie chciałem tak wyjść bez słowa, ale Anna dzwoniła, bo
chciała zabrać swoje ostatnie rzeczy z mieszkania.
Spojrzałam
na niego niepewnie. Złapał mnie za dłoń i pocałował ją.
-Wybaczysz
mi?
Byłam
nieco zaskoczona tą sytuacją.
-Oczywiście
– próbowałam go pocałować, kiedy nagle coś zapiszczało.
-Uff,
koniec kroplówki – zaśmiałam się pod nosem.
Faktycznie
– płyn się skończył. Pielęgniarka przyszła szybko i sprawie zabrała ją z
pomieszczenia. Niestety, wenflon został w zgięciu łokcia, co oznaczało, że
pewnie jeszcze dostanę kilka kroplówek, zanim uda mi się stąd wyjść.
-Jak
się czujesz, kochanie?
Teraz
to już naprawdę nie wiedziałam, co powiedzieć. Znów mnie zaskoczył.
-Dasz
się zaprosić na kolację, jeśli stąd wyjdziesz? – zapytał. – Tak w ramach
przeprosin.
-Zobaczymy,
co lekarz powie – rzuciłam nieco oschle, może dlatego, że chciałam się obronić
przed jeszcze większym i silniejszym zauroczeniem.
Kilka dni później
mogłam już wyjść do domu. Cieszyłam się niezmiernie, zwłaszcza, że miałam dość
szpitala. Pierwsze co zrobiłam, to poszłam na trening Resovii. Trochę
stęskniłam się za chłopakami, choć większości z nich nie znałam osobiście. Owszem, przez pewien czas chodziłam na mecze,
pamiętam mistrzowski sezon, ale potem musiałam skupić się wyłącznie na nauce i
pracy. Niestety, na siatkówkę nie starczyło już czasu.
Trener
poprosił, abym została na chwilę po tym, jak zawodnicy rozejdą się do szatni.
Byłam tym nieco zdziwiona, bo nie miałam pojęcia, co się stało.
-Wiem,
że nie powinienem wtrącać się w sprawy prywatne – zaczął Andrzej Kowal. – Ale
czy Panią łączy coś z Jochenem?
Spojrzałam
na szkoleniowca, po czym wybuchłam śmiechem.
-Nie,
skądże.
-Bo
mam wrażenie, że Jochen się zakochał. Na ostatnich treningach jest taki
roztargniony, ciągle patrzy po trybunach.
-A
to ja nie mam pojęcia czemu.
-Wolałbym,
aby to Pani była tym powodem.
Omal
nie upadłam na ziemię.
-Dlaczego?
-Pasujecie
do siebie.
Przełknęłam
głośno ślinę.
„A niech to..!” – pomyślałam, kiedy
znów samochód „strzelił focha”. Zawsze psuje się w najważniejszych momentach,
zwłaszcza teraz, gdy powinnam odwozić przyjaciółkę na uczelnię, a potem ją
przywozić do domu.
-Co się stało? – spytał Jochen.
-Auto nie chce mi odpalić –
odpowiedziałam.
-Poczekaj, zobaczę, co się mogło
stać.
Po kilku minutach wyszedł z niego z
niewyraźną miną.
-Akumulator padł. Dzisiaj już go
raczej nie użyjesz, powinnaś jak najszybciej oddać go do warsztatu.
-Super. Ciekawe jak wrócę z Agą do
domu.
-Ja Was odwiozę. A i mam do Ciebie
prośbę – możesz ją namówić, żeby zgodziła się na kolację ze mną?
Byłam lekko zdezorientowana.
Przez całą drogę milczeliśmy.
Jochen wbijał coraz mocniej w palce w kierownicę, próbował skupić się na
drodze, choć widziałam doskonale, że wzrok mu ucieka w drugą stronę. Droga
trwała nieco dłużej niż zwykle, bo na drodze zrobił się korek. W końcu po
dwudziestu minutach dojechaliśmy pod blok. Szybko wyszłam, zostawiając tą
dwójkę samych w sobie.
-To
dasz się zaprosić na kolację? – ponowił zapytanie sprzed kilku dni. – Ale
obiecuję, żadnego wyjścia do restauracji, tylko u mnie w mieszkaniu.
-Kusząca
propozycja – uśmiechnęłam się. – Tylko kiedy?
-Dzisiaj
wieczorem? Podjadę po Ciebie około 20.
-Okej.
-To
do później – musnął swoimi wargami moje usta.
dropofwater
Dobrze, że się wszystko wyjaśniło między Jochenem a Agą i wciąż czekam aż coś zacznie się dziać na lini Paula-Piter. :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do mnie na 4 rozdział:
http://zabierz-mnie-daleko.blogspot.com/2013/04/4-odpywam.html
Zapraszam na 5 rozdział:
Usuńhttp://zabierz-mnie-daleko.blogspot.com/2013/05/5-to-moze-zaczne-od-poczatku-czesc-1.html
Przyznam się, że nie mam czasu czytać wszystkiego od początku ale ten rozdział mnie zaciekawił :)
OdpowiedzUsuńTak jak prosiłas informuje cię o nowym rozdziale u mnie :)
http://spod-czarnej-gwiazdy.blogspot.com/
Nowy rozdział na: http://walcz-o-mnie.blogspot.com/ zapraszam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńzapraszam na nienawiść czwartą :*
OdpowiedzUsuńhttp://nienawisc-od-kolyski.blogspot.com/
Serdecznie zapraszam na nowy rozdział na- http://walcz-o-mnie.blogspot.com/ a także na- http://sparkle-in-the-eyes.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
zapraszam na XV na http://dzikaprzygodazsiatkowka.blogspot.com/ :)
OdpowiedzUsuńPojawił się nowy rozdział na http://walcz-o-mnie.blogspot.com/ Zapraszam :)
OdpowiedzUsuń