poniedziałek, 22 kwietnia 2013

11


Kiedy byłam na treningu zadzwonił telefon. Wyświetlił mi się nieznany numer i już miałam odrzucić, gdy pomyślałam, że to może ze szpitala.
-Tak słucham? – rozpoczęłam rozmowę tak jak zawsze.
-Pani Paulina? – usłyszałam głos w słuchawce. – Pani jest siostrą Pani Agnieszki?
-Zgadza się.
-Pani siostra dzisiaj się wybudziła. Przeprowadziliśmy kompleksowe badania i wynika z nich tyle, że do zasłabnięcia doszła z powodu przemęczenia organizmu.
-Jak to?
-Po prostu musiała przez dość długi czas mało spać i dużo pracować. Chcemy jednak ją przetrzymać jeszcze przez kilka dni na obserwacji, bo mogło dojść do wstrząsu mózgu wskutek uderzenia głową o kafelki na korytarzu.
-No dobrze. A będę mogła ją dziś odwiedzić?
-Oczywiście. Przewieziemy ją już na zwykły oddział.
-Dziękuję za informacje. Do widzenia.

Zaraz po treningu zabrałam szybko swoje rzeczy i pewnym, szybkim krokiem wyszłam z hali. Gdy stałam przy aucie zaczepił mnie Jochen.
-Wiadomo, co się stało? – spytał wyraźnie zdenerwowany.
-Tak, to wynik przemęczenia – odpowiedziałam.
-Mogę jechać z Tobą? Chciałbym ją za coś przeprosić.
-Pewnie. To wsiadaj do siebie i jedź za mną.
-Tylko, że moje auto jest teraz u mechanika.
Spojrzałam na niego niewyraźnie.
-To mogę się z Tobą zabrać?
-Oczywiście – rzuciłam cicho.

Przez całą drogę się nie odzywał. Patrzył tępo przez okno tak, jakby był tutaj po raz pierwszy. Po dwóch kwadransach jazdy byliśmy już na miejscu.

Miałam już dość samotności i słuchania, w ciszy, kapania kroplówki. Męczyło mnie to wszystko, a lekarze nie chcieli powiedzieć, kiedy będę mogła stąd wyjść. Nie będę ukrywać, że zależało mi na tym, aby jak najszybciej, bo znów będzie do nadrabiania materiału na studiach. Tym razem musiałam zmierzyć się z tym wszystkim sama..

-Poczekaj, może kupiłbym jej kwiaty? – zapytał mnie Jochen. – Tak w ramach przeprosin.
-Ale o co się pokłóciliście? – byłam zaciekawiona i zaszokowana.
-O takie bzdury. To co? Pójdziesz ze mną i pomożesz mi coś wybrać?
-No dobra – rzuciłam z niechęcią.

Kiedy usłyszałam pukanie do drzwi od sali, ucieszyłam się, że to może lekarz z dobrymi wieściami. Zamiast lekarza w drzwiach pojawiła się Paulina.
-Cześć kochana – przywitała się ze mną. – Jak się czujesz?
-Trochę lepiej – odpowiedziałam.
-Głowa nie boli?
-Nie.
Siedziałyśmy w ciszy i patrzyłyśmy na siebie.
-Jesteś strasznie małomówna.
-Wiem, ale to przez to, że bierze mnie biała gorączka, że muszę tutaj siedzieć i to w dodatku jeszcze nie wiem jak długo.
-Mam nadzieję, że gość, który za chwilę Cię odwiedzi, rozchmurzy Cię choć trochę.

Wtem zza drzwi wyłonił się Jochen. W ręku trzymał bukiet czerwonych róż. Paulina automatycznie wyszła z sali, zostawiając nas samych.
-Przepraszam Cię – powiedział. – Nie chciałem tak wyjść bez słowa, ale Anna dzwoniła, bo chciała zabrać swoje ostatnie rzeczy z mieszkania.
Spojrzałam na niego niepewnie. Złapał mnie za dłoń i pocałował ją.
-Wybaczysz mi?
Byłam nieco zaskoczona tą sytuacją.
-Oczywiście – próbowałam go pocałować, kiedy nagle coś zapiszczało.
-Uff, koniec kroplówki – zaśmiałam się pod nosem.
Faktycznie – płyn się skończył. Pielęgniarka przyszła szybko i sprawie zabrała ją z pomieszczenia. Niestety, wenflon został w zgięciu łokcia, co oznaczało, że pewnie jeszcze dostanę kilka kroplówek, zanim uda mi się stąd wyjść.
-Jak się czujesz, kochanie?
Teraz to już naprawdę nie wiedziałam, co powiedzieć. Znów mnie zaskoczył.
-Dasz się zaprosić na kolację, jeśli stąd wyjdziesz? – zapytał. – Tak w ramach przeprosin.
-Zobaczymy, co lekarz powie – rzuciłam nieco oschle, może dlatego, że chciałam się obronić przed jeszcze większym i silniejszym zauroczeniem.

Kilka dni później mogłam już wyjść do domu. Cieszyłam się niezmiernie, zwłaszcza, że miałam dość szpitala. Pierwsze co zrobiłam, to poszłam na trening Resovii. Trochę stęskniłam się za chłopakami, choć większości z nich nie znałam osobiście.  Owszem, przez pewien czas chodziłam na mecze, pamiętam mistrzowski sezon, ale potem musiałam skupić się wyłącznie na nauce i pracy. Niestety, na siatkówkę nie starczyło już czasu.
Trener poprosił, abym została na chwilę po tym, jak zawodnicy rozejdą się do szatni. Byłam tym nieco zdziwiona, bo nie miałam pojęcia, co się stało.
-Wiem, że nie powinienem wtrącać się w sprawy prywatne – zaczął Andrzej Kowal. – Ale czy Panią łączy coś z Jochenem?
Spojrzałam na szkoleniowca, po czym wybuchłam śmiechem.
-Nie, skądże.
-Bo mam wrażenie, że Jochen się zakochał. Na ostatnich treningach jest taki roztargniony, ciągle patrzy po trybunach.
-A to ja nie mam pojęcia czemu.
-Wolałbym, aby to Pani była tym powodem.
Omal nie upadłam na ziemię.
-Dlaczego?
-Pasujecie do siebie.
Przełknęłam głośno ślinę.

„A niech to..!” – pomyślałam, kiedy znów samochód „strzelił focha”. Zawsze psuje się w najważniejszych momentach, zwłaszcza teraz, gdy powinnam odwozić przyjaciółkę na uczelnię, a potem ją przywozić do domu.
-Co się stało? – spytał Jochen.
-Auto nie chce mi odpalić – odpowiedziałam.
-Poczekaj, zobaczę, co się mogło stać.
Po kilku minutach wyszedł z niego z niewyraźną miną.
-Akumulator padł. Dzisiaj już go raczej nie użyjesz, powinnaś jak najszybciej oddać go do warsztatu.
-Super. Ciekawe jak wrócę z Agą do domu.
-Ja Was odwiozę. A i mam do Ciebie prośbę – możesz ją namówić, żeby zgodziła się na kolację ze mną?
Byłam lekko zdezorientowana.
Przez całą drogę milczeliśmy. Jochen wbijał coraz mocniej w palce w kierownicę, próbował skupić się na drodze, choć widziałam doskonale, że wzrok mu ucieka w drugą stronę. Droga trwała nieco dłużej niż zwykle, bo na drodze zrobił się korek. W końcu po dwudziestu minutach dojechaliśmy pod blok. Szybko wyszłam, zostawiając tą dwójkę samych w sobie.

-To dasz się zaprosić na kolację? – ponowił zapytanie sprzed kilku dni. – Ale obiecuję, żadnego wyjścia do restauracji, tylko u mnie w mieszkaniu.
-Kusząca propozycja – uśmiechnęłam się. – Tylko kiedy?
-Dzisiaj wieczorem? Podjadę po Ciebie około 20.
-Okej.
-To do później – musnął swoimi wargami moje usta.

dropofwater

8 komentarzy:

  1. Dobrze, że się wszystko wyjaśniło między Jochenem a Agą i wciąż czekam aż coś zacznie się dziać na lini Paula-Piter. :D

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na 4 rozdział:
    http://zabierz-mnie-daleko.blogspot.com/2013/04/4-odpywam.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na 5 rozdział:
      http://zabierz-mnie-daleko.blogspot.com/2013/05/5-to-moze-zaczne-od-poczatku-czesc-1.html

      Usuń
  2. Przyznam się, że nie mam czasu czytać wszystkiego od początku ale ten rozdział mnie zaciekawił :)

    Tak jak prosiłas informuje cię o nowym rozdziale u mnie :)
    http://spod-czarnej-gwiazdy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nowy rozdział na: http://walcz-o-mnie.blogspot.com/ zapraszam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zapraszam na nienawiść czwartą :*
    http://nienawisc-od-kolyski.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Serdecznie zapraszam na nowy rozdział na- http://walcz-o-mnie.blogspot.com/ a także na- http://sparkle-in-the-eyes.blogspot.com/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. zapraszam na XV na http://dzikaprzygodazsiatkowka.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pojawił się nowy rozdział na http://walcz-o-mnie.blogspot.com/ Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń