czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział 10

Sama nie wiem gdzie się ocknęłam. Po chwili zobaczyłam nad sobą twarz ratownika. Czyli chyba jestem w karetce. Strasznie bolała mnie głowa. Świat dookoła wirował jak szalony. Próbowałam wstać ale było jeszcze głowa. Gwałtowny ruch sprawił, że ponownie przed oczami zrobiło mi się ciemno i już nic nie widziałam.

Oczami Pauliny
Po treningu skoczyłam jeszcze na chwilę do swojego biura po moje rzeczy. Wracając natknęłam się jeszcze na wychodzącego Lotmana. Zaczęliśmy razem rozmawiać i żartować. Dowiedziałam się, że za tydzień do Polski przyleci jego żona. Paul musiał się tym z kimś podzielić. Naszą rozmowę przerwał odgłos syren pogotowia. Zaczęłam się zastanawiać co się stało. Po chwili wszystko było jasne. Idąc w stronę wyjścia dogonił mnie Jochen i powiedział mi co się stało.

-Ale jak to zabrali Agnieszkę? Co się jej stało?- dopytywałam zdenerwowana
-Ja nie wiem nagle zemdlała.- oznajmił mi Niemiec- Przepraszam cię na moment ale dzwoni mój telefon.
-Paula co się stało? Widziałem jak odjeżdżała karetka.- powiedział Kosok, który wrócił do klubu
-Oni zabrali Agnieszkę.- poczułam jak łzy zaczynają mi płynąc z oczu.
-Hej nie płacz.-Grzesiek mnie przytulił i dodał- Jak chcesz zabiorę cię do szpitala.
-Dziękuję, ja nie jestem w stanie teraz prowadzić.

Po kilku minutach znaleźliśmy się na miejscu. Kiedy znalazłam lekarza zaczęłam dopytywać się co z Agnieszką. Musiałam nakłamać, że to moja siostra, bo inaczej nie otrzymałabym żadnej informacji. Dowiedziałam się, że moja przyjaciółka leży na oddziale intensywnej terapii i jest nieprzytomna. Nie wytrzymałam i znowu się popłakałam. Kolejny dzisiejszego dnia mogłam liczyć na ramię Grześka. Niestety lekarz nie pozwolił mi wejść do Agnieszki. Nie miałam wyjścia i musiałam wrócić do domu. Przez całą powrotną drogę nie odezwałam się ani słowem. Kiedy byliśmy na miejscu Kosok, wyrwał mnie z zamyślenia.

-Halo tu ziemia. Jesteśmy pod twoim blokiem.
-Co? A tak jeszcze raz dzięki. Kurcze gdzie są moje klucze- mruknęłam pod nosem szukając zguby w torebce
-To ja może odprowadzę cię. Widzę, że jesteś zdenerwowana więc nie powinnaś być sama.
Bez słowa się zgodziłam. W milczeniu weszliśmy na górę. Rzuciłam swoje rzeczy w kąt i usiadłam na kanapie. Ciągle nie mogłam opanować nerwów, ruszyłam więc  w kierunku kuchni, mam tam coś co pozwoli mi się uspokoić.
-Co ty robisz?- zapytał Grzesiek kiedy wysypywałam na rękę kilka tabletek
-To pozwoli mi się opanować. Kiedyś pomagało więc teraz też powinno pomóc.
-Ty brałaś takie silne leki uspokajające?
-Nie chcę o tym rozmawiać.
-Jak chcesz, nie naciskam. Idź się połóż, a ja zrobię herbatę.
Wykonałam polecenie przyjaciela. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam. Po jakimś czasie usłyszałam dzwonek do drzwi. Chwilę później zaczęły docierać do mnie jakieś męskie głosy.
-Mówię ci, że to nie jest najlepszy pomysł żebyś ją gdzieś zabierał.
-Kurde odwal się byliśmy umówieni. Ty jak zwykle wpieprzasz się w nieswoje sprawy.
-Jak nie moje? Innym razem razem wyjdziecie.
-Wiesz co, ja mam dość. Róbcie sobie co chcecie. Nie przeszkadzam wam.

Nagle nastała cisza. Analizowałam w myślach to co się stało. Dopiero po paru minutach przypomniało mi się, że byliśmy umówieni z Piotrkiem. Spojrzałam na zegarek, było po 17. Matko to na pewno był on. W salonu wrócił Grzesiek, widząc, że nie śpię uśmiechnął się do mnie. Powiedział mi, że to był Nowakowski. Zaczął opowiadać całą historię nie wiedząc, że sama przed chwilą to słyszałam. W sumie może dobrze się stało. Nie jestem w najlepszym nastroju na wyjścia. Po godzinie Grzesiek po moich namowach wrócił do siebie, a ja zostałam sama. Zadzwoniłam do szpitala, ale Agnieszka się jeszcze nie wybudziła. Pielęgniarka nie chciała mi nic powiedzieć. Wiem tyle, że jutro powinno być już wiadomo co jej jest. 


Kiedy się ocknęłam poczułam na swoim ciele jakieś kable. Nie mogłam przypomnieć sobie co się stało. Ciszę przerwała nieznana mi osoba.

-Widzę, że pani się w końcu wybudziła.
-A gdzie ja jestem?-zapytałam
-W szpitalu. Pogotowie panią przywiozło.
-A co mi jest?
-Jest pani strasznie osłabiona. Więcej niestety nie wiem, bo nie mamy wyników badań. Rano na obchodzie lekarz wszystko pani powie.

Dopiero teraz zaczęłam przypominać sobie co się działo dzisiejszego dnia. Przed moimi oczami pojawił się obraz obojętnego Jochena. Poczułam, że po moim policzku płyną łzy. Nie mogłam zrozumieć co się stało. Doskonale wiedziałam, że nic złego nie zrobiłam. Tak bardzo chciałam, żeby mój ukochany był przy mnie. Niestety leżałam sama w pustej szpitalnej sali, gdzie ciszę przerywały odgłosy pracujących maszyn....

6 komentarzy:

  1. http://nienawisc-od-kolyski.blogspot.com/, zapraszam na drugą nienawiść ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapraszam na czternastkę na http://dzikaprzygodazsiatkowka.blogspot.com/
      i nienawiść trzecią- http://nienawisc-od-kolyski.blogspot.com/
      buziaki, S. ;*

      Usuń
  2. Serdecznie zapraszam na nowy rozdział na: http://walcz-o-mnie.blogspot.com/
    a także na:
    http://sparkle-in-the-eyes.blogspot.com/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie zapraszam na nowy rozdział na: http://walcz-o-mnie.blogspot.com/
      a także na:
      http://sparkle-in-the-eyes.blogspot.com/
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. http://walcze-bo-warto.blogspot.com/2013/04/czternascie.html zapraszam na czternastkę, pozdrawiam ciepło, poziomkowa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nowość na Anielskiej, zapraszam.

    OdpowiedzUsuń