W
drzwiach mieszkania mojego faceta stanęły dwie osoby, z tego, co przeczuwałam –
jego rodzice. Jochen nie wspominał mi nic o tym, że mają go odwiedzić, zatem ja
też nie byłam przygotowana do takiego spotkania. Wprawdzie jesteśmy już parą,
ale dopiero od tygodnia. Szybko pognałam do sypialni, gdzie zarzuciłam na
siebie ładne ciuchy, nadające się do wieczoru poznawczego z przyszłymi
teściami. Jochen też szybko coś na siebie założył, bo był jedynie w bokserkach.
Wyszła trochę niezręczna sytuacja i oboje mieliśmy nadzieję, że nie domyślą
się, co się stało.
-Mamo,
tato..
Kolejny wieczór spędzony w
pojedynkę. Przez długi czas potrafiłam to znieść, lecz teraz, kiedy wspomnienia
powróciły, niestety nie. Teraz tak bardzo chciałabym cofnąć czas, ominąć
bolesne zdarzenia i żyć tak, jakby nic się nie stało. Jednak życie toczy się
dalej czy tego chcę czy nie.
Usłyszałam stukanie do drzwi. W
pierwszej chwili pomyślałam, że to pewnie Aga. Szybko uświadomiłam sobie, że
przecież kolejną noc spędzi u Jochena. Zwinnie i cicho podeszłam do drzwi – za
nimi stał nikt inny jak Cichy Pitt. Była to ostatnia osoba, która teraz powinna
się tutaj pojawić.
-Cześć – przywitał się z uśmiechem
na twarzy. – Wpadłem zobaczyć, co…
Spojrzał na moją minę.
-Co się stało? – zapytał.
-Nieważne – odpowiedziałam
przecierając, rękawem koszulki, łzę. – Co Ty tutaj robisz? Miałeś mi dać kilka
dni, a minęła ledwie doba.
-Wiem, ale pomyślałem, że może
byśmy razem obejrzeli jakiś film.
-To niemożliwe.
-Dlaczego? Agnieszka pewnie będzie
się uczyć i nie będzie nam przeszkadzać.
-Nie o to chodzi.
-Przecież zawsze może przenocować u
Jochena. Z tego, co wiem, to są razem, więc pewnie nie byłoby problemu.
Wzięłam głęboki wdech.
-Piotrek, co Ty sobie wyobrażasz? –
podniosłam ton, choć nie chciałam, żeby wszyscy sąsiedzi słyszeli to, co mówię.
– Nagle jak rozstałeś się z Olką zacząłeś mnie dostrzegać? Wybij to sobie z
głowy. Nie chcę Cię tutaj widzieć, mam dość czucia się jak przedmiot, do
którego można przychodzić tylko wtedy, gdy ma się problemy. Mam już tego serdecznie
dość!
Trzasnęłam drzwiami. Po raz
pierwszy w życiu byłam tak zdenerwowana, tak zbulwersowana czyimś zachowaniem i
po raz pierwszy w życiu wykrzyczałam komuś, tak ważnemu dla mnie, w twarz, co
myślę o nim i jego zachowaniu.
-Mamo,
tato, poznajcie moją dziewczynę – powiedział Jochen. – Agnieszka to moi
rodzice.
Byłam
lekko spięta. Było to dość widoczne – moja dłoń trzęsła się, a zamiast uśmiechu
na twarzy pojawił się grymas.
-Bardzo
ładna z Ciebie dziewczyna – odezwał się ojciec Jochena. – No synu, gratuluję
pięknej kobiety – poklepał go po plecach.
Z
twarzy jego matki wyczytałam, że chyba nie do końca jest zadowolona. Na domiar
złego wypaliła jeszcze takim tekstem, że omal się nie rozpłakałam.
-Co
z Anną? – zapytała wprost. – Byliście idealną parą przez tyle lat, a Ty nagle
to wszystko tak niszczysz? Jochen, nie tak Cię z ojcem wychowaliśmy.
Czułam
jak łzy wzbierają mi się w oczach.
-Z
Anną to rozdział zamknięty – rzucił oschle. – Zdradziła mnie z moim najlepszym
kumplem. Nie miałem ochoty tego ciągnąć, nie pozwolę, żeby ktoś taki jak ona –
poczułam, że z chęcią rzuciłby ostrzejszymi słowami – niszczył mnie
psychicznie. Nie tak się umawialiśmy. Nie dotrzymała słowa, więc postanowiłem z
niej zrezygnować.
-Nie
płacz, piękna – powiedział szeptem jego ojciec. – Nie przejmuj się, ona zawsze
tak to przechodzi – pogłaskał mnie po plecach.
Liczyłam,
że choć on stanie po mojej stronie w tej głupiej sytuacji. Żeby nie stać tak
bezczynnie, poszłam do kuchni i wzięłam się za przygotowywanie posiłku dla
gości. Łzy leciały mi jedna za drugą, a ja starałam się łkać najciszej jak
tylko potrafiłam. Nie chciałam jeszcze bardziej pogorszyć swojego wizerunku w
jej oczach.
-Synu,
gdzie jest łazienka? – zapytała.
Pokazał
jej palcem, a w tym czasie pomógł ojcu zanieść torby do sypialni.
-Kochanie,
nie płacz – powiedział, obejmując mnie. – Ja wiem, że Ty wszystko zrozumiałaś i
Cię to bardzo boli, ale nie bierz tego tak do siebie.
Odsunęłam
się na krok, ale złapałam jego dłonie.
-Może
powinniśmy poczekać jeszcze z moją przeprowadzką tutaj? – spytałam. – Może
rzeczywiście Twoja mama ma rację, że nie jesteśmy dla siebie stworzeni?
-Aga,
pamiętasz, co Ci powiedziałem? Że nigdy, ale to nigdy, Cię nie postawię w
takiej sytuacji, jak to zrobił Michał Paulinie. I nie zostawię Cię teraz samej,
bardzo Cię kocham – dotykał moich włosów. – Chcę, żebyś za jakiś czas została
moją żoną.
-Ale
zobacz, jesteśmy zbyt krótko, żeby snuć tak dalece idące plany.
Chciałam
dokończyć myśl, ale pocałunkiem zamknął mi usta. Kątem oka widziałam, jak jego
rodzice przyglądają się nam.
Słyszałam jak jeszcze przez
kilkanaście minut pukał do drzwi, potem zaczął walić w nie pięściami. Krzyczał,
prosił, żebym otworzyła, jednak moja godność na to nie pozwalała. Jakaś cząstka
mnie pragnęła mu przebaczyć, inna – odradzała. Ucieczka przed nim byłaby
niezwykle trudna – pracujemy w jednym klubie, widzimy się każdego dnia. Ja
postanowiłam pozostawić tą sprawę do samoistnego rozstrzygnięcia, choć wiem, że
sprawa sama z siebie się nie rozstrzygnie. Kilka minut później zasnęłam wtulona
w poduszkę na kanapie.
dropofwater