czwartek, 30 maja 2013

17


W drzwiach mieszkania mojego faceta stanęły dwie osoby, z tego, co przeczuwałam – jego rodzice. Jochen nie wspominał mi nic o tym, że mają go odwiedzić, zatem ja też nie byłam przygotowana do takiego spotkania. Wprawdzie jesteśmy już parą, ale dopiero od tygodnia. Szybko pognałam do sypialni, gdzie zarzuciłam na siebie ładne ciuchy, nadające się do wieczoru poznawczego z przyszłymi teściami. Jochen też szybko coś na siebie założył, bo był jedynie w bokserkach. Wyszła trochę niezręczna sytuacja i oboje mieliśmy nadzieję, że nie domyślą się, co się stało.
-Mamo, tato..

Kolejny wieczór spędzony w pojedynkę. Przez długi czas potrafiłam to znieść, lecz teraz, kiedy wspomnienia powróciły, niestety nie. Teraz tak bardzo chciałabym cofnąć czas, ominąć bolesne zdarzenia i żyć tak, jakby nic się nie stało. Jednak życie toczy się dalej czy tego chcę czy nie.
Usłyszałam stukanie do drzwi. W pierwszej chwili pomyślałam, że to pewnie Aga. Szybko uświadomiłam sobie, że przecież kolejną noc spędzi u Jochena. Zwinnie i cicho podeszłam do drzwi – za nimi stał nikt inny jak Cichy Pitt. Była to ostatnia osoba, która teraz powinna się tutaj pojawić.
-Cześć – przywitał się z uśmiechem na twarzy. – Wpadłem zobaczyć, co…
Spojrzał na moją minę.
-Co się stało? – zapytał.
-Nieważne – odpowiedziałam przecierając, rękawem koszulki, łzę. – Co Ty tutaj robisz? Miałeś mi dać kilka dni, a minęła ledwie doba.
-Wiem, ale pomyślałem, że może byśmy razem obejrzeli jakiś film.
-To niemożliwe.
-Dlaczego? Agnieszka pewnie będzie się uczyć i nie będzie nam przeszkadzać.
-Nie o to chodzi.
-Przecież zawsze może przenocować u Jochena. Z tego, co wiem, to są razem, więc pewnie nie byłoby problemu.
Wzięłam głęboki wdech.
-Piotrek, co Ty sobie wyobrażasz? – podniosłam ton, choć nie chciałam, żeby wszyscy sąsiedzi słyszeli to, co mówię. – Nagle jak rozstałeś się z Olką zacząłeś mnie dostrzegać? Wybij to sobie z głowy. Nie chcę Cię tutaj widzieć, mam dość czucia się jak przedmiot, do którego można przychodzić tylko wtedy, gdy ma się problemy. Mam już tego serdecznie dość!
Trzasnęłam drzwiami. Po raz pierwszy w życiu byłam tak zdenerwowana, tak zbulwersowana czyimś zachowaniem i po raz pierwszy w życiu wykrzyczałam komuś, tak ważnemu dla mnie, w twarz, co myślę o nim i jego zachowaniu.

-Mamo, tato, poznajcie moją dziewczynę – powiedział Jochen. – Agnieszka to moi rodzice.
Byłam lekko spięta. Było to dość widoczne – moja dłoń trzęsła się, a zamiast uśmiechu na twarzy pojawił się grymas.
-Bardzo ładna z Ciebie dziewczyna – odezwał się ojciec Jochena. – No synu, gratuluję pięknej kobiety – poklepał go po plecach.
Z twarzy jego matki wyczytałam, że chyba nie do końca jest zadowolona. Na domiar złego wypaliła jeszcze takim tekstem, że omal się nie rozpłakałam.
-Co z Anną? – zapytała wprost. – Byliście idealną parą przez tyle lat, a Ty nagle to wszystko tak niszczysz? Jochen, nie tak Cię z ojcem wychowaliśmy.
Czułam jak łzy wzbierają mi się w oczach.
-Z Anną to rozdział zamknięty – rzucił oschle. – Zdradziła mnie z moim najlepszym kumplem. Nie miałem ochoty tego ciągnąć, nie pozwolę, żeby ktoś taki jak ona – poczułam, że z chęcią rzuciłby ostrzejszymi słowami – niszczył mnie psychicznie. Nie tak się umawialiśmy. Nie dotrzymała słowa, więc postanowiłem z niej zrezygnować.
-Nie płacz, piękna – powiedział szeptem jego ojciec. – Nie przejmuj się, ona zawsze tak to przechodzi – pogłaskał mnie po plecach.
Liczyłam, że choć on stanie po mojej stronie w tej głupiej sytuacji. Żeby nie stać tak bezczynnie, poszłam do kuchni i wzięłam się za przygotowywanie posiłku dla gości. Łzy leciały mi jedna za drugą, a ja starałam się łkać najciszej jak tylko potrafiłam. Nie chciałam jeszcze bardziej pogorszyć swojego wizerunku w jej oczach.
-Synu, gdzie jest łazienka? – zapytała.
Pokazał jej palcem, a w tym czasie pomógł ojcu zanieść torby do sypialni.
-Kochanie, nie płacz – powiedział, obejmując mnie. – Ja wiem, że Ty wszystko zrozumiałaś i Cię to bardzo boli, ale nie bierz tego tak do siebie.
Odsunęłam się na krok, ale złapałam jego dłonie.
-Może powinniśmy poczekać jeszcze z moją przeprowadzką tutaj? – spytałam. – Może rzeczywiście Twoja mama ma rację, że nie jesteśmy dla siebie stworzeni?
-Aga, pamiętasz, co Ci powiedziałem? Że nigdy, ale to nigdy, Cię nie postawię w takiej sytuacji, jak to zrobił Michał Paulinie. I nie zostawię Cię teraz samej, bardzo Cię kocham – dotykał moich włosów. – Chcę, żebyś za jakiś czas została moją żoną.
-Ale zobacz, jesteśmy zbyt krótko, żeby snuć tak dalece idące plany.
Chciałam dokończyć myśl, ale pocałunkiem zamknął mi usta. Kątem oka widziałam, jak jego rodzice przyglądają się nam.

Słyszałam jak jeszcze przez kilkanaście minut pukał do drzwi, potem zaczął walić w nie pięściami. Krzyczał, prosił, żebym otworzyła, jednak moja godność na to nie pozwalała. Jakaś cząstka mnie pragnęła mu przebaczyć, inna – odradzała. Ucieczka przed nim byłaby niezwykle trudna – pracujemy w jednym klubie, widzimy się każdego dnia. Ja postanowiłam pozostawić tą sprawę do samoistnego rozstrzygnięcia, choć wiem, że sprawa sama z siebie się nie rozstrzygnie. Kilka minut później zasnęłam wtulona w poduszkę na kanapie.

dropofwater

niedziela, 19 maja 2013

16

Wsiadłam do samochodu mojego Niemca i ruszyliśmy do naszej ulubionej knajpki. Zamówiliśmy jedzenie i zaczęliśmy rozmowę. W sumie nie były to może jakieś ważne tematy, ale z nim nie ma znaczenia o czym się mówi. Niedługo chłopacy mają małą przerwę w grze. Podobno jest pomysł na zrobienie jakieś imprezy klubowej, ale tylko sami zawodnicy. Jochen z Paulą coś już w tym kierunku działali, ale nie ma na razie konkretów. Chyba im w tym troszkę pomogę.

-Dobra kiedy robimy imprezę?- zapytałam kończąc jeść
-Sam nie wiem. Za dwa tygodnie mamy wolny weekend, więc może wtedy? Co ty na to?
-Jak na lato. Też mam wtedy troszkę luźniej na uczelni, więc może być. Dzisiaj wieczorem poszukam z Paulą w internecie jakiegoś miejsca. Ty zaprosisz chłopaków i będzie super.-uśmiechnęłam się
-A ja myślałem, że dzisiejszy wieczór i noc spędzisz u mnie - Jochen zrobił smutną minkę.
-Jak na razie nie dostałam zaproszenia - pokazałam mu język.
-Nie potrzebujesz zaproszenia, żeby do mnie wpadać. W sumie proszę, to dla ciebie - podał mi pęk kluczy - Teraz o każdej porze możesz do mnie wpadać.
-Jej dziękuję. Od czasu do czasu na pewno zrobię z nich użytek.
-Pamiętaj, o tym co mówiłem rano. Jeśli o mnie chodzi, to nawet dzisiaj mogłabyś do mnie się wprowadzić. Nie uważasz, że byłoby nam wygodniej. Ja nie mam nic do Pauli, ale wiesz jak ona jest w mieszkaniu czuję się lekko skrępowany.
-Skrępowany? Nie wiem o czym mówisz - powiedziałam, uśmiechając się.
-Tak jasne. Gdyby ona widziała te nasz lekcje, to oj. Chyba normalne korepetycje tak nie wyglądają, ale praktycznie lepiej się tłumaczy.
-Ty tylko o jednym. Nie wiem jak ja z tobą potrafię wytrzymać. Oj chyba czas się zbierać.
-A co masz dalsze propozycje na resztę dnia?-zapytał wsiadając do samochodu.
-Tak muszę się trochę pouczyć.
-Ok rozumiem. Wydaje mi się, że mam materiały, które mogą ci pomóc.

Nie miałam wyjścia i po 20 minutach byliśmy pod jego blokiem. Ledwo weszliśmy do windy, a Jochen zaczął mnie całować. Całe szczęście, że po drodze nie przyłączył się do nas ktoś z mieszkańców tej klatki. Po chwili byliśmy w mieszkaniu Niemca. Chcąc go trochę uspokoić najpierw swoje kroki skierowałam do kuchni żeby zrobić sobie coś do picia. Mój facet widocznie nie był z tego zadowolony. Nie zwróciłam nawet na to uwagi. Potem zabrałam jego laptopa i zaczęłam szukać miejsca na imprezę. Jochen nie mógł już dłużej tego wytrzymać, więc poszedł wziąć prysznic. Chyba się na mnie troszkę obraził. Uśmiechnęłam się tylko do siebie. Odłożyłam komputer, a potem napisałam SMSa do Pauliny, że dzisiaj nie wracam. Przy okazji wysłałam jej też namiary na klub, gdzie można zrobić tą imprezę. Kiedy już byłam "wolna" postanowiłam, że chyba odwiedzę w łazience mojego chłopaka. Niestety zdążył mnie ubiec i wyszedł z łazienki mając na sobie tylko ręcznik. Uśmiechnęłam się cwaniacko i podeszłam do Jochena. Nie zabrało mi dużo czasu, żeby poprawił mu się humor...

oczami Pauliny

Agnieszka kolejną noc spędza u Jochena. Czasami zastanawiam się czy nie lepiej będzie jak wprowadzi się do niego na stałe. Niemiec zaoszczędzi sobie chociaż na paliwie, bo nie będzie musiał jeździć codziennie od siebie do nas. Odzwyczaiłam się od samotnego spędzania wieczorów, odkąd Aga mieszka ze mną. Jak sytuacja będzie się tak rozwijać, to niedługo na pewno znowu będę mieszkała sama.


Od czasu kiedy wróciłam do domu nie mogę znaleźć sobie miejsca. Ciągle chodzi mi po głowie to co powiedział Piotrek o Olce i Łukaszu. Nie mogę w to uwierzyć, że prawda. Ciekawe jak długo ich romans trwa. Jest mi szkoda i Cichego i Agnieszki. Muszę ukryć przed nią ten fakt. Tak będzie lepiej dla niej, po co dziewczyna ma się denerwować. Co do Nowakowskiego, to hmm... Nie chcę być pocieszycielką po nieudanym związku. Nie wiem po co on mi to powiedział. To jest jego problem, a nie mój. Jest mi go trochę żal, ale sam musi radzić sobie ze swoimi kłopotami. Ja mam też swoje życie, które jest strasznie pogmatwane. Najpierw muszę odciąć się od tego co było i nauczyć sina nowo chodzić z wysoko uniesioną głową.


Postanowiłam, że dla zabicia zajmę się porządkami w swojej szafie. Ubrania przy każdym otwarciu drzwiczek wypadają na ziemię. Nie wiedziałam, że mam aż tyle ubrań. W końcu uporałam się z prawie wszystkim. Została mi jeszcze tylko jedna. Wyrzuciłam zawartość szafki na podłogę. W stercie rzeczy znalazłam mały pakuneczek. Do tej pory myślałam, że się tego pozbyłam, przy przeprowadzce. Były to małe buciki i śpioszki. Kupiłam to zaraz po tym jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Znowu wróciły wszystkie wspomnienia. Nigdy nie zapomnę tego jak lekarz wszedł do mojej sali i powiedział mi, że straciłam dziecko. Załamałam się tym strasznie. Z depresji wychodziłam przez dłuższy czas.


Zabrałam moje znalezisko i położyłam się na łóżku. Zaczęłam zastanawiać się jak teraz wyglądałoby moje dziecko. Nawet nie miałam szansy żeby dowiedzieć się czy to chłopiec, czy dziewczynka. Poczułam na policzkach kolejne łzy. Nie chciałam ich powstrzymywać...



Spędzaliśmy milo czas w sypialni Jochena. Trochę rozmawialiśmy o mojej pracy magisterskiej. Cały czas myślę nad tematem. Mając takiego nauczyciela nie mam się czego obawiać. Naszą paplaninę przerwał dzwonek do drzwi. Jochen poszedł otworzyć. Ja narzuciłam na siebie jego koszulkę i wyszłam zobaczyć kto przyszedł. Takich gości to nawet w najśmielszych snach się nie spodziewałam...

sobota, 18 maja 2013

15


Siedziałam i jadłam płatki z mlekiem. Nie wiedziałam, która jest godzina, wydawało mi się, że jest jeszcze wcześnie. Nie budziłam Pauliny, wolałam, żeby się wyspała, zwłaszcza po wczorajszych zwierzeniach. Nagle ktoś założył mi ręce na oczy, a po chwili zaczął szeptać. Tak się przestraszyłam, że mleko z płatkami wylądowało mi na spodniach od pidżamy.
-Jochen? – zapytałam lekko zdziwiona. – Co Ty tutaj tak wcześnie robisz?
-Wcześnie? – teraz to on zrobił zaszokowaną minę. – Jest 7:30.
-Miałeś być o 8.
-Wiem, ale strasznie się za Tobą stęskniłem..
-To może w ogóle powinnam z Tobą mieszkać? – zażartowałam, sprzątając to, co narozrabiałam.
-A wiesz, że to nie jest głupi pomysł?
-Oj Boże, Boże. Co ja z Tobą mam..
-Dziecko – palnął bez namysłu.
Spojrzałam na niego nietęgim wzrokiem.
-Znaczy jeszcze nie, ale kiedyś na pewno będziemy mieli.
Wywróciłam oczami.
-Wiesz, że to była moja ostatnia czysta pidżama, w której mogę spać zimą?
-To ja proponuję Ci, żebyś spała z kaloryferem.
Wyśmiałam go.
-Oczywiście mam na myśli siebie. Kocham Cię.
-Mówisz mi to już chyba dziesiąty raz.
-Ale nie moja wina, że ja Cię naprawdę kocham.
-Ja Ciebie też – stanęłam na palcach i pocałowałam go w policzek. Takie miałam wrażenie, jednak w rzeczywistości musnęłam jego brodę.
Poczułam jak jego dłonie wirowały w mojej talii.
-Ekhem – chrząknęłam. – Skoro mamy jeszcze trochę czasu, to może przygotuję śniadanie dla Pauliny.
-A nie możesz mnie nakarmić? – spytał, robiąc słodką minę.
-Nie.
Próbował mnie przekonać czułymi całusami, jednak marnie mu szło. W końcu szybko odsunęłam się od niego i poszłam obudzić Paulinę. Powiedziałam jej, że zaraz muszę wychodzić na zajęcia, a śniadanie dla niej schowałam do lodówki. Uśmiechnęła się i podziękowała – chociaż tak mogłam jej wynagrodzić wczorajszy wieczór, kiedy wydusiła z siebie tą straszną historię.

Kiedy obudziła mnie Aga byłam nieco zła. Późno zasnęłam, chciałam się wyspać, ale zdawałam sobie także sprawę z tego, że czas iść do pracy – dzisiaj pewnie będzie dużo do roboty. Zaraz po przebudzeniu poszłam do kuchni, by wyjąć z lodówki śniadanie, które dla mnie przygotowała. Wiedziałam, że na niej mogę zawsze polegać, bo potrafiła zrozumieć wszystko, ale nie wszystko potrafiła znieść. W dzisiejszym świecie ciężko znaleźć tak wartościową osobę, której można byłoby w pełni zaufać.
Kanapki i ciepła herbata z cytryną, tak na wzmocnienie odporności i dodanie sił. Kochana dziewczyna, bardzo troskliwa. Widziałam jak jeszcze w przedpokoju krzątała się, a Jochen patrzył na nią z takim uczuciem w oczach. Para idealna, mam nadzieję, że ich związek przetrwa nawet największe kryzysy.
Mój samochód wrócił w końcu z naprawy. Już nie musiałam tłuc się komunikacją miejską na Podpromie. Nie było może to jakoś strasznie uciążliwe, ale Ci ludzie, którzy patrzyli na mnie nietęgim wzrokiem, kiedy wsiadałam ubrana w kurtkę Resovii, byli nieco męczący. Teraz mogłam już na spokojnie i bez nerwów dojechać na miejsce.
Wysiadłam z auta, zabrałam papiery i wszystko inne, co miałam oddać. Andrzej był nieco zdziwiony, że zrobiłam to wszystko tak szybko. Wytłumaczyłam mu, że przez ostatnie dni wieczory spędzałam sama, bo Jochen zabierał swoją, obecną, dziewczynę do siebie lub do kina. Trener uśmiechnął się i poprosił, żebym opowiedziała mu wszystko o tym zdarzeniu, od kiedy są razem. Z miny wywnioskowałam, że jest bardzo zadowolony, że sprawa między atakującym a moją koleżanką zaszła tak daleko. Kątem oka widziałam, jak rozmowę podsłuchuje Cichy Pitt.
-A Ty nie za wcześnie? – szybko zmienił temat. – Trening zacznie się za 30 minut.
-Wiem, tylko chciałem chwilę porozmawiać z kimś – rzucił nieśmiało. – Z Pauliną – szybko dodał.
Andrzej zrozumiał, że powinien wyjść i nie przeszkadzać nam w rozmowie. Wszedł do klubowej szatni, gdzie chyba chciał przeczekać całą rozmowę i ewentualnie powstrzymać zawodników, aby nam nie przeszkadzali.
-Wiem, że przez ostatnie dni głupio się zachowywałem – zaczął. – Miałem swoje problemy, musiałem wszystko na spokojnie przemyśleć.
-Jasne, nie ma sprawy – burknęłam pod nosem. – Tylko dlaczego mieszasz mnie w to wszystko?
-Bo to tyczy się także Ciebie.
-Och, no co Ty?
-Paula, zrozum mnie. Olka zostawiła mnie dla jakiegoś osła. Przyszedłem prosto z kręgielni do domu, drzwi były otwarte, więc wszedłem. Ściągnąłem buty, kurtkę i poszedłem do kuchni – chciałem coś zjeść, byłem głodny. Wchodzę i widzę tam Olkę całującą się.. nie zgadniesz z kim.
-Nie mam ochotę robić teraz za typera i wymyślać z kim ona mogła się całować.
-Z Łukaszem! Tym chłopakiem Twojej koleżanki, Agi.
-Nie żartuj – byłam zaszokowana.
-No, tylko nie mów jej nic. Będzie dziewczyna cierpieć.
-Wiesz, ona się raczej tym nie przejmie. Od kilku dni jest z naszym Jochenkiem.
-Poważnie?
-Jak najbardziej.
-Ale powracając do tematu. Wiem, że głupio jest mi teraz prosić o wybaczenie, ale..?
-Muszę to przemyśleć, to nie jest decyzja do podejmowania na „odczep”. Musisz dać mi kilka dni.
-W porządku. Jak już podejmiesz decyzję, to daj znać.
-Okej.

Wyszłam z uczelni w towarzystwie swoich koleżanek. Wszystkie jednak zamiast skupić się na rozmowie odnośnie materiału i nowego profesora (przystojnego trzeba zaznaczyć), dojrzały Jochena, który stał oparty o swój samochód. Gdy tylko zobaczyły na jego twarzy uśmiech, pomyślały, że coś jest na rzeczy.
-To cześć Wam – powiedziałam odłączając się od towarzystwa.
Dziewczyny pomachały mi na pożegnanie, ale i tak widziałam kątem oka, że śledzą każdy mój ruch.
-Cześć kochanie – na powitanie dał mi soczystego całusa. – To dzisiaj spędzamy popołudnie wspólnie?
-Oczywiście – uśmiechnęłam się i mocno przylgnęłam do niego. – Tylko wiesz, muszę zacząć pisać pracę magisterską.
-Może Ci pomóc?
-To nie jest wcale głupi pomysł.
-Och, będę mógł spędzać z Tobą jeszcze więcej czasu. A poza tym to już ostatni rok studiów?
-Mhm.
-To dobrze się składa – rzucił tajemniczo.
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy na nasz wspólny posiłek.

dropofwater

czwartek, 16 maja 2013

14

-Nie musicie ze mną siedzieć. Ja sobie znakomicie dam sama radę. Co Grzesiek może mi zrobić.
-Paulina wolimy wiedzieć, że jesteś bezpieczna-odezwał się Niemiec.
-Nie ma mowy. Jesteście parą od niedawna i powinniście spędzać czas razem, a nie pilnować mnie. Jochen, zabierz swoją dziewczynę na jakiś film czy coś. Cieszcie się sobą, ja dam sobie radę, serio- powiedziałam.
-Ale ja będę się o ciebie martwiła. Zostajemy i koniec.
-Idziecie gdzieś razem i to już. Zajmijcie się sobą, dobrze wam to zrobi.Jak będzie się coś działo zadzwonię.
-No dobra, ale jak coś to wiesz jesteśmy za 5 minut.
  Jakimś cudem udało mi się moich zakochanych "wywalić" z domu. Kiedy zostałam sama zaczęłam sprzątać, bo ostatnio nie miałam do tego głowy. Kiedy skończyłam zabrałam się jeszcze za papiery, które zabrałam
z klubu. Nie mogłam się na tym jednak skupić, bo cały czas miałam w głowie po co Grzesiek tu chce przyjść. Spojrzałam na zegarek i było już po 20, czyli już raczej się nie pojawi. Na tą myśl uśmiechnęłam sie do siebie. Przypomniało mi się, że do tej pory zawsze traktowaliśmy się jak przyjaciele. Razem imprezowaliśmy, mogłam z nim porozmawiać na każdy temat. Nie wiem co strzeliło mi wtedy do głowy, że się z nim przespałam. Na pewno swoje zrobił alkohol, ale jeszcze w jakimś stopniu kontrolowałam to co się dzieje. W pewnym sensie miał być to sposób na zapomnienie o pewnych wydarzeniach. Wyszło jednak jak wyszło. Z moich rozmyślań wyrwał mnie dźwięk otwieranych
drzwi. Chwilę później do mieszkania weszła Agnieszka.
-I co przyszedł?-zapytała.
-Nie, nie było go. Widocznie coś źle usłyszeliście- uśmiechnęłam się słabo.
-Co się dzieje? Nad czym tak myślisz?
-Nad tym wszystkim co się stało. Wtedy w tą noc nie powinnam była iść do Grześka, ale potrzebowałam bliskości. On w pewien sposób mi to dał. Tak bardzo nie chciałam być sama. Ostatnio coraz częściej wracają do mnie koszmary z przeszłości- nie wytrzymałam i rozpłakałam się jak dziecko.
-Paula spokojnie. Jeśli chcesz to możesz mi o wszystkim powiedzieć, a jak nie to ja nie naciskam.
-Cały czas czuję się tak jakby to działo się wczoraj. Przyjechałam do Rzeszowa, bo poznałam takiego Michała. Strasznie się w nim zakochałam i zrobiłabym dla niego wszystko. Postanowiliśmy razem zamieszkać. Na początku było jak w bajce, każdego dnia budziłam się i zasypiałam w jego ramionach. Było nam razem dobrze. Niestety, któregoś dnia został kierownikiem działu swojej firmy w Przemyślu. Dostał tam mieszkanie służbowe i przeprowadził się tam. Ja nie mogłam pojechać z nim bo miałam studia. Na początku
widywaliśmy się często, z czasem jednak ja miałam coraz więcej swoich obowiązków na uczelni i w pracy, a on swoich. Wszystko zaczęło nam się sypać. Wspólny wyjazd na wakacje miał to jakoś naprawić-przerwałam żeby przetrzeć mokre oczy.
-I co udało się?
-Trochę tak, znowu jakoś nam się zaczęło układać. Po jakimś czasie dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Jak najszybciej chciałam pojechać do niego i mu to powiedzieć. Nie uprzedziłam, że przyjadę, chciałam żeby była to niespodzianka. Miałam klucze do jego mieszkania. To co tam zastałam załamało mnie. Kiedy otworzyłam drzwi zauważyłam, że jest w domu. Udałam się do sypialni i tam zastałam Michała z jego sekretarką. W tym momencie cały świat mi się zawalił. Wybiegłam z mieszkania, a on nawet nie wybiegł
za mną. Wsiadłam w samochód i wróciłam do Rzeszowa. Przez parę dni nie wychodziłam z domu, tylko ciągle płakałam.
-O matko, ja nie wiedziałam, że przez coś takiego przeszłaś. No a co z dzieckiem?
-Jak widać nie ma go. Musiałam w końcu wyjść z domu. Niestety wtedy przyjechał Michał. Chciał ze mną pogadać. Wyrwałam mu się i wpadłam wprost pod nadjeżdżający samochód. Skończyło jak się skończyło.
-Nie wiem co powiedzieć. Nie spodziewałam się, że nosisz w sobie aż taką tajemnicę. Przykro mi.
-Nie ma sprawy. Nie chciałam nikomu o tym mówić. Wtedy na tej imprezie jak Piotrek przyszedł z Aśką poczułam się tak jakoś dziwnie i dlatego z Grześkiem tak wyszło. Wiem, że teraz nie zrobiłabym tego drugi raz. Przez to co się stało czuje się jak ostatnia szmata.
-Proszę cię nie mów tak. Nic złego nie zrobiłaś. Każdy ma prawo do poczucia bezpieczeństwa. Nie martw się tym już tak. Grzesiek na pewno wszystko przemyśli. Doskonale wie, że jesteś jego najlepszą przyjaciółka i nie zaprzepaści tego. A co do Piotrka to prędzej czy później zrozumie, że powinien w końcu o ciebie zawalczyć.
-Agnieszka ja nie wiem czy chce tego nadal. Może będzie lepiej jak zostanę sama. Przynajmniej nie będę miała więcej takich problemów. Tak sobie postanowiłam i tego się będę trzymać. No a teraz opowiadaj co u ciebie i Jochena.
-Byliśmy w kinie. Co do filmu niewiele wiem, bo co chwilę mój facet mnie całował. Potem byliśmy na spacerze. Jednym słowem w końcu jestem szczęśliwa. Mam nadzieję, że będzie tak już zawsze. Kocham go jak nikogo innego. Mój Jochenek.
-Cieszę się, że tobie się układa. Jochen to dobry chłopak. Na pewno cię nie skrzywdzi. Widać, że jak mówi o tobie to ma iskierki w oczach. Życzę szczęścia.
-Dziękuję. Ty tez w końcu znajdziesz tego jednego.
-Chyba nie chcę. Ja pójdę się już położyć. Kolorowych snów.
-Dobrej nocy.


Nie spodziewałam się, że Paulina aż tyle przeszła. Zawsze wydawało mi się, że jest silną dziewczyną. Jednak tak naprawdę jest bardzo wrażliwa i krucha. Nie pozwolę żeby już żaden facet ją skrzywdził. Przed snem odezwał się do mnie Jochenek. W skrócie opowiedziałam mu o wszystkim.
-Jaja sobie robisz?-zapytał zaskoczony
-Chciałabym. Niestety to wszystko prawda. Biedna Paula.
-Obiecuję, że ja nigdy nie wywinę ci takiego numeru. Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham.
-Ja ciebie też. Dobrze, że ciebie mam.
-Zapraszam cię jutro po treningu na obiad, a potem spacer. Co ty na to?
-Z tobą zawsze. Teraz już muszę iść spać, bo mam rano zajęcia.
-Jestem u ciebie o 8 i cię zawiozę.
-Nie musisz, ale skoro chcesz to będzie mi miło. Kocham cię.
-Kolorowych snów w głównej roli ze mną. Pa słońce.
Kiedy się rozłączył uśmiechnęłam się do siebie. Ile mnie szczęści spotkało, że go mam...

środa, 15 maja 2013

13


Kiedy obudziłam się rano, byłam przytulona do niego. Jego klatka miarowo podnosiła się i opadała. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, co stało się we wczorajszy wieczór i w dzisiejszą noc. Nigdy nie czułam się tak wspaniale, tak jak przy nim. Po raz pierwszy poczułam czym jest miłość.
-Dzień dobry – powiedział łamaną polszczyzną, którą wprost ubóstwiałam w jego wykonaniu.
Dotknął mojego nagiego ramienia. Przeszły mnie dreszcze i ochota na jeszcze. Delikatnie dotykałam jego ciała, pod palcami czułam każdy jeden mięsień. Przybliżyłam swoje wargi do jego i…

Doskonale czułam, co mogło zdarzyć się między nimi tego wieczoru. Nie powiem, że nie cieszyłam się, bo bardzo zależało mi na ich szczęściu. Przyjechałam nieco wcześniej na halę, bo chciałam omówić jeszcze kilka spraw z trenerem. Niestety, nie doszłam w spokoju do boiska, bo w połowie korytarza zaczepił mnie Grzesiek. Znów chyba próbował mnie namówić na kolację we dwoje, jednak dalej nie chciałam być z nim w bliższych stosunkach. Szybko wyrwałam swoją dłoń z jego uścisku i biegiem w szpilkach, na tyle, na ile było to oczywiście możliwe, udałam się w stronę krzesełek.
-Jestem trenerze – zameldowałam się.
-Świetnie – uśmiechnął się. – To zaczynamy naszą małą naradę?

Jego diabelski uśmiech pobudzał motylki w brzuchu. Moje marzenia stają się rzeczywistością, choć nigdy nie pomyślałabym, że tak się stanie. Zrobiliśmy to już po raz trzeci, kiedy nagle oboje uświadomiliśmy sobie, że przecież trwa teraz trening. Trwała walka o to, kto zarzuci na swoje ciało pościel, choć w sumie nie mieliśmy żadnych powodów do wstydu.
-Pójdę pierwszy – zaproponował, po czym pocałował mnie w szyję. – Wy kobiety zawsze długo się szykujecie.
Zaśmiałam się cicho pod nosem. Na szczęście pokazał, że jest mężczyzną i nie potrzebuje zbyt wiele czasu spędzać w łazience. Szybko wbiegłam do toalety i jeszcze szybciej z niej wyszłam. Kiedy stanęłam w salonie zauważyłam, że Jochen się śmieje. Pomyślałam, że może się gdzieś pobrudziłam.
-Co się stało? – zapytałam.
-Nic – uśmiechnął się. – Po prostu założyłaś moją koszulkę.
-To idę szybko ją przebrać.
-Nie, nie. Zostań w niej, wyglądasz tak słodko.
Wyszliśmy z jego mieszkania. Sąsiad Jochena delikatnie uśmiechnął się na nasz widok.
-Dzień dobry Państwu – przywitał się. – Zastanawiałem się, co to były za krzyki w nocy, ale już wiem, że do Pana przyszła narzeczona.
Wybuchłam śmiechem.
-Pasujecie Państwo do siebie – kontynuował monolog starszy pan. – Tak ładnie razem wyglądacie.
-Dziękujemy – powiedziałam.
-O, proszę. Gratulacje – dalej mówił. – Widzę, że wybrał Pan Polkę. Taka ładna dziewczyna.
Wsiedliśmy szybko do windy. Spieszyliśmy się na trening i nie mieliśmy ochoty słuchać dalej uwag dotyczących nas.

Była już połowa treningu, a Jochena jak nie było, tak.. nie ma. Andrzej zaczął się niecierpliwić, pierwszy raz zdarzyło się, że Niemca nie ma na treningu. Kiedy zajęcia powoli dobiegały do końca na boisku pojawiła się zguba. Jednak zanim podszedł do trenera, pocałował moją koleżankę. Wszyscy spojrzeli na nich z zaciekawieniem.
-Chcielibyśmy Wam powiedzieć o naszych planach na najbliższe dni – odezwał się w końcu szkoleniowiec. – Musimy zwiększyć liczbę czasu spędzonego na hali.
-Ale jak to? – wzburzył się Ignaczak. – Wiemy, że musimy wygrać mecze ćwierćfinałowe, ale chcemy też spędzić czas z rodziną.
-Spokojnie, mam na myśli tylko piętnaście minut. A i nie chcę widzieć, żeby któryś z Was się spóźniał – spojrzał wymownie na Jochena.
-Pewnie był poranny seksik – zaśmiał się Kovacević.
-A żebyś wiedział – palnął Schöps.
-Koniec tematu – powiedział Andrzej. – Możecie rozejść się do szatni, ale chciałbym, żeby Grzesiek i Paulina na chwilę zostali ze mną.
Spojrzałam zdezorientowana. Bałam się, że do trenera doszły słuchy odnośnie tego, co się wydarzyło niedawno.
-Okej, nie musicie się kochać – zaczął pewnie. – Ale proszę Was, jeśli tak ma wyglądać atmosfera w drużynie, to niech któreś z Was się pożegna z tym zespołem.
Czułam jak serce przyspiesza.
-Widziałem to, co się stało na korytarzu jak Paulina szła na naradę. Przemyślcie to sobie, a teraz zmykajcie.
No cóż, może faktycznie kochać się nie musimy. Szkoda tylko, że jedne z nas już kocha i nie próbuje zrozumieć, że nigdy między nami nic nie zajdzie.
Kierowałam swoje kroki ku parkingowi, kiedy przypomniało mi się, że mój samochód jest w naprawie. Jochen szybko zaproponował mi bezpłatny transport, co mnie trochę zdziwiło. Wydawało mi się, że będzie chciał spędzić drogę tylko ze swoją ukochaną, a jednak potrafił być miły, choć był już zajęty.
Znów przez całą drogę milczeliśmy.
-Co Wy tacy małomówni jesteście? – zapytałam. – Chyba powinniście teraz dużo rozmawiać, w końcu jesteście razem.
Słyszałam, jak się śmieją.
-Tak jakoś – odpowiedział Jochen. – Zabrakło nam sił do rozmowy. Ale lepiej opowiadaj, czemu trener kazał Ci zostać z Grześkiem.
-A bo widzisz.. Rano mnie Kosa trochę wkurzył i trener widział, co się stało. Chciał, żebyśmy przemyśleli tą całą „nienawiść”.
-Nie chcę nic mówić, ale dzisiaj zamknij się w domu na cztery spusty – wyrzucił z siebie Jochen. – Kosok coś mówił, że chce do Ciebie wpaść pod wieczór.
-Nie żartuj sobie tak nawet.
-Słowo honoru, Aga też to słyszała.
-Aga, Ty byłaś u chłopaków w szatni? – spytałam zdziwiona.
-Nie, na korytarzu się tym swoim misternym planem chwalił.
Jochen odwiózł nas pod blok i odprowadził do góry. Trochę byłam tym zaskoczona, myślałam, że może chce po prostu pożegnać się z Agą. Nic z tych rzeczy – pocałował ją i odprowadził do pokoju. Kiedy drzwi zatrzasnęły się, myślałam, że coś się stanie. Jednak panowała tam cisza.
-Z Jochenem postanowiliśmy, że zostaniemy dzisiaj tutaj, z Tobą, tak na wszelki wypadek – uśmiechnęła się moja przyjaciółka.

dropofwater