czwartek, 25 lipca 2013

20.

Na czas leczenia Jochena przeprowadziłam się do niego. Biedny w wielu rzeczach potrzebuje pomocy. Chciałam teraz cały czas być przy nim. Niestety mój Niemiec w "chorobie" jest strasznie marudny. Dobija go bezczynne siedzenie w domu, a ja nie wiem już jak mogę go pocieszać. Do tego dochodzą jeszcze moje zajęcia na uczelni. W pracy mogłam pozwolić sobie na dwa tygodnie wolnego, ale szkoła to szkoła. W nocy prawię nie śpię, bo się uczę. W dzień zajmuję się ukochanym. Nie mam ani chwili dla siebie. Nie mogę jednak pokazać swojej słabości.
 
Dzisiaj okazało się, że mam jedno okienko podczas zajęć. Korzystając z okazji pojechałam zrobić zakupy. Jedyny plus z kontuzji Jochena jest taki, że mam do dyspozycji jego samochód. Po wizycie w sklepie postanowiłam pojechać na chwilę do domu. Mam nadzieję, że sprawię mojemu ukochanemu niespodziankę. Kiedy weszłam do mieszkania spał sobie smacznie na kanapie. Oparłam się o ścianę i w ciszy obserwowałam jego miarowy oddech. W końcu nie wytrzymałam i podeszłam bliżej. Zaczęłam budzić go delikatnymi pocałunkami. Widziałam jak na twarzy Jochena pojawia się uśmiech. Chyba w końcu będzie lepiej.
 
-I jak się dzisiaj czujesz?-zapytałam
-Od momentu kiedy się pojawiłaś czuję się znakomicie. Wiesz dzwonił do mnie lekarz. Jutro mam kontrolę i jak wszystko będzie dobrze, to zdejmą mi gips.
-To cudowna wiadomość- uściskałam ukochanego
-Też się cieszę. Jeszcze parę dni i będę mógł wrócić do treningów, a wiesz jak mi na tym zależy.
-Pewnie, że wiem. Od czasu kiedy masz zwolnienie nie da się z tobą wytrzymać.- zaśmiałam się.
-Oj ty. Mówić tak do mnie - bardzo szybko pożałowałam wcześniejszych słów, bo Jochen zaczął mnie łaskotać
-Błagam przestań, wiesz, że tego nie lubię.
-Jak usłyszę magiczne słowa.
-Przepraszam, jesteś najwspanialszym mężczyzną na świecie.
-I o to chodziło. Grzeczna dziewczynka.
-Jesteś okropny. Masz szczęście, że muszę wracać na uczelnię, bo w przeciwnym razie byłby z tobą źle.
 
Posiedziałam jeszcze trochę w domu. Zrobiłam mojemu atakującemu obiad i popędziłam do szkoły. Niestety sama nie zdążyłam zjeść. Od rana chodzę głodna. Trudno może znajdę więcej czasu wieczorem. Jutro mam zajęcia dopiero popołudniu, więc rano będę mogła odwieźć mojego ukochanego na zdjęcie gipsu. Wreszcie będzie mógł swobodnie poruszać się po domu, a ja trochę odpocznę. Na zajęciach nie mogłam się skupić. Zastanawiałam się, co też dzieje się w domu. Jutro muszę jeszcze zajrzeć do Pauli, bo dawno jej nie widziałam. Ostatni raz spotkałyśmy się jak wróciła z Częstochowy i wpadłam do niej po parę moich ciuchów. Głupio mi tak, że zostawiłam ją ze wszystkim problemami. Może w końcu uda mi się wygospodarować trochę czasu jak Jochen wznowi treningi.
 

 
Od czasu wyjazdu do Częstochowy u mnie niewiele się zmieniło. Większość czasu spędzam w pracy. Nie chce mi się siedzieć samej w domu. Agnieszka, co zrozumiałe, przeprowadziła się do Jochena na czas jego choroby. Biedny akurat kontuzja musiała złapać go w tak ważnym momencie. Jestem w kontakcie z lekarzem i niebawem Niemiec dołączy do zespołu. Zastanawiam się co się dzieje z resztą chłopaków. Od pewnego czasu wszyscy traktują mnie bardzo obcesowo. Przecież ja nie zrobiłam nic złego. Rozumiem Piotrka i Grześka, ale pozostali? Męska koalicja. Czasami mam wrażenie, że lepiej byłoby, gdybym odeszła z pracy. Kto wie jak tak dalej pójdzie będę do tego zmuszona. Nie chcę pracować w takiej atmosferze.
 
Na razie podjęłam decyzję, że biorę tydzień wolnego i wyjeżdżam. W planach mam mały pobyt w Zakopanem. Tam zawsze potrafiłam zebrać myśli i wybrać odpowiednią drogę. Chyba najwyższy czas na małą przerwę. W klubie pewnie nawet nie zauważą mojej nieobecności. Wszystko co miałam zrobić robiłam. Teraz zostało mi napisanie do prezesa pisma z prośbą o urlop. Napisałam, że chodzi o sprawy rodzinne. Nie chcę żeby ktokolwiek wiedział o moim wyjeździe.
 
Prezes bez najmniejszego problemu dał mi tydzień wolnego. Na całe szczęście nie wypytywał się dokładnie o przyczyny mojej decyzji. Po pracy wróciłam do domu. Zaczęłam powoli robić sobie listę potrzebnych rzeczy. Wyjeżdżam dopiero po niedzieli, ale chcę mieć już wszystko gotowe. W poniedziałek tylko wsiądę w samochód i nie będę musiała się o nic martwić. Wszystkie problemy zostaną w Rzeszowie, zamknięte szczelnie w moim mieszkaniu....

9 komentarzy:

  1. http://nienawisc-od-kolyski.blogspot.com/, zapraszam na 12 :)

    OdpowiedzUsuń
  2. http://nienawisc-od-kolyski.blogspot.com/, zapraszam na 15 nienawiść :) życzę udanego weekendu, S.:*

    OdpowiedzUsuń
  3. http://nienawisc-od-kolyski.blogspot.com/, zapraszam na nowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na pierwszy rozdział :)
    http://a-change-for-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej :) Chciałabym cię bardzo serdecznie zaprosić na pierwszy wpis na moim nowym blogu! :)
    http://walecznosc.blogspot.com/
    Będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś znak i szczerze wyjawisz swoją opinię :)

    Pozdrawiam Błyskotka :) :*

    OdpowiedzUsuń
  6. http://pomyslomnieczasem.blogspot.com/ nowy rozdział ;) 4 ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Po bardzo długiej nieobecności powracam z najnowszym rozdziałem!
    Jeśli nie zapomniałaś o przygodach 4 dziewczyn wśród siatkarzy, to pewnie z zapartym tchem przeczytasz ich najnowsze perypetię.
    Obiecuję dodawać znów notki regularnie, a w ciągu weekendu wpadnę i skomentuję też u Ciebie!
    Pozdrawiam ciepło i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobra mam w końcu chwilę czasu to mogę nadrabiać zaległości.
    Jestem ciekawa co takiego się wydarzy w Zakopanem.. zobaczymy.
    Czekam na kolejny!

    Gdbyś była zainteresowana to zapraszam do siebie na 20 rozdział.
    www.moja-podswiadomosc-sie-rumieni.blogspot.com

    oraz do mnie i Em na 7.
    www.idealna-niedoskonalosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. http://nowe-szanse-dla-nas.blogspot.com/2015/12/pietnasty-chciabym-spedzic-z-toba-kazda.html?m=1

    OdpowiedzUsuń