Na czas leczenia Jochena przeprowadziłam się do niego. Biedny w
wielu rzeczach potrzebuje pomocy. Chciałam teraz cały czas być przy nim.
Niestety mój Niemiec w "chorobie" jest strasznie marudny. Dobija go
bezczynne siedzenie w domu, a ja nie wiem już jak mogę go pocieszać. Do
tego dochodzą jeszcze moje zajęcia na uczelni. W pracy mogłam pozwolić
sobie na dwa tygodnie wolnego, ale szkoła to szkoła. W nocy prawię nie
śpię, bo się uczę. W dzień zajmuję się ukochanym. Nie mam ani chwili dla
siebie. Nie mogę jednak pokazać swojej słabości.
Dzisiaj okazało się, że mam jedno okienko podczas zajęć.
Korzystając z okazji pojechałam zrobić zakupy. Jedyny plus z kontuzji
Jochena jest taki, że mam do dyspozycji jego samochód. Po wizycie w
sklepie postanowiłam pojechać na chwilę do domu. Mam nadzieję, że
sprawię mojemu ukochanemu niespodziankę. Kiedy weszłam do mieszkania
spał sobie smacznie na kanapie. Oparłam się o ścianę i w ciszy
obserwowałam jego miarowy oddech. W końcu nie wytrzymałam i podeszłam
bliżej. Zaczęłam budzić go delikatnymi pocałunkami. Widziałam jak na
twarzy Jochena pojawia się uśmiech. Chyba w końcu będzie lepiej.
-I jak się dzisiaj czujesz?-zapytałam
-Od momentu kiedy się pojawiłaś czuję się znakomicie. Wiesz dzwonił
do mnie lekarz. Jutro mam kontrolę i jak wszystko będzie dobrze, to
zdejmą mi gips.
-To cudowna wiadomość- uściskałam ukochanego
-Też się cieszę. Jeszcze parę dni i będę mógł wrócić do treningów, a wiesz jak mi na tym zależy.
-Pewnie, że wiem. Od czasu kiedy masz zwolnienie nie da się z tobą wytrzymać.- zaśmiałam się.
-Oj ty. Mówić tak do mnie - bardzo szybko pożałowałam wcześniejszych słów, bo Jochen zaczął mnie łaskotać
-Błagam przestań, wiesz, że tego nie lubię.
-Jak usłyszę magiczne słowa.
-Przepraszam, jesteś najwspanialszym mężczyzną na świecie.
-I o to chodziło. Grzeczna dziewczynka.
-Jesteś okropny. Masz szczęście, że muszę wracać na uczelnię, bo w przeciwnym razie byłby z tobą źle.
Posiedziałam jeszcze trochę w domu. Zrobiłam mojemu atakującemu
obiad i popędziłam do szkoły. Niestety sama nie zdążyłam zjeść. Od rana
chodzę głodna. Trudno może znajdę więcej czasu wieczorem. Jutro mam
zajęcia dopiero popołudniu, więc rano będę mogła odwieźć mojego
ukochanego na zdjęcie gipsu. Wreszcie będzie mógł swobodnie poruszać się
po domu, a ja trochę odpocznę. Na zajęciach nie mogłam się skupić.
Zastanawiałam się, co też dzieje się w domu. Jutro muszę jeszcze zajrzeć
do Pauli, bo dawno jej nie widziałam. Ostatni raz spotkałyśmy się jak
wróciła z Częstochowy i wpadłam do niej po parę moich ciuchów. Głupio mi
tak, że zostawiłam ją ze wszystkim problemami. Może w końcu uda mi się
wygospodarować trochę czasu jak Jochen wznowi treningi.
Od czasu wyjazdu do Częstochowy u mnie niewiele się zmieniło.
Większość czasu spędzam w pracy. Nie chce mi się siedzieć samej w domu.
Agnieszka, co zrozumiałe, przeprowadziła się do Jochena na czas jego
choroby. Biedny akurat kontuzja musiała złapać go w tak ważnym momencie.
Jestem w kontakcie z lekarzem i niebawem Niemiec dołączy do zespołu.
Zastanawiam się co się dzieje z resztą chłopaków. Od pewnego czasu
wszyscy traktują mnie bardzo obcesowo. Przecież ja nie zrobiłam nic
złego. Rozumiem Piotrka i Grześka, ale pozostali? Męska koalicja.
Czasami mam wrażenie, że lepiej byłoby, gdybym odeszła z pracy. Kto wie
jak tak dalej pójdzie będę do tego zmuszona. Nie chcę pracować w takiej
atmosferze.
Na razie podjęłam decyzję, że biorę tydzień wolnego i wyjeżdżam. W
planach mam mały pobyt w Zakopanem. Tam zawsze potrafiłam zebrać myśli i
wybrać odpowiednią drogę. Chyba najwyższy czas na małą przerwę. W
klubie pewnie nawet nie zauważą mojej nieobecności. Wszystko co miałam
zrobić robiłam. Teraz zostało mi napisanie do prezesa pisma z prośbą o
urlop. Napisałam, że chodzi o sprawy rodzinne. Nie chcę żeby ktokolwiek
wiedział o moim wyjeździe.
Prezes bez najmniejszego problemu dał mi tydzień wolnego. Na całe
szczęście nie wypytywał się dokładnie o przyczyny mojej decyzji. Po
pracy wróciłam do domu. Zaczęłam powoli robić sobie listę potrzebnych
rzeczy. Wyjeżdżam dopiero po niedzieli, ale chcę mieć już wszystko
gotowe. W poniedziałek tylko wsiądę w samochód i nie będę musiała się o
nic martwić. Wszystkie problemy zostaną w Rzeszowie, zamknięte szczelnie
w moim mieszkaniu....