niedziela, 23 czerwca 2013

18

Podczas kolacji atmosfera trochę się rozluźniła. Nawet mama Jochena starała się być dla mnie miła. Kiedy usłyszała, że studiuję germanistykę ucieszyła się. Zaproponowała, że jeśli będę miała z czymś problem to wystarczy jeden telefon, a ona pomoże. Nie mogłam uwierzyć w to, że najpierw była taka niemiła, a teraz nagle jej się odmieniło. Zdecydowanie jednak wolę ta drugą wersję. Po posiłku posprzątałam ze stołu, a Jochen zajął się zabawianiem gości. Postanowiłam, że dzisiaj będzie lepiej jak wrócę do siebie. Od tego pomysłu odwiódł mnie mój chłopak i jego rodzice. Nie miałam już wyjścia. Napisałam Pauli smsa, że nie wrócę. Nic mi nie odpisała. Zaczęłam się martwić, ale potem stwierdziłam, że może już śpi.

Resztę wieczora spędziliśmy na rozmowach. Ja trochę opowiadałam co robię, o tym jakie mam plany. W zamian dowiedziałam się jaki mój ukochany był w dzieciństwie. Nawet teściowa pokazała mi jego zdjęcia. Było sporo śmiechu przy tym. Jochen co chwilę mówił, że mamy już to zostawić. Chyba nie podobało mu się to wspominanie. Na całe szczęście ani razu nie padło słowo Anna. Kiedy słyszę to imię to ciarki przechodzą mi po plecach. Wierzę, że nigdy nie będę miała przyjemności jej poznać. Około północy rodzice Jochena postanowili, że położą się. Ja z moim ukochanym po chwili również udaliśmy się do sypialni.

-Myślałam, że ten wieczór będzie gorzej wyglądał. Twoi rodzice są cudowni.
-Po tej wpadce mojej mamy na początku myślałem, że to będzie jakaś masakra. Wiesz ona zawsze tak reagowała na moje dziewczyny. Kiedy poznawała je bliżej zazwyczaj nie była już taka złośliwa. Przepraszam cię, że na początku cię uraziła.
-Nie mówmy już o tym. Było minęło. Tak swoją drogą ile było tych dziewczyn?- zaśmiałam się
-Niewiele. Wydaje mi się, że to nie jest istotne. Najważniejsze, że znalazłem tą jedną jedyną. Kochanie nie myśl już o tym.- Jochen pocałował mnie w czoło i mocno przytulił do siebie
-Skoro tak mówisz, to już o tym nie myślę. Wiesz co martwię się o Paulinę. Pisałam do niej, że nocuję u ciebie i do tej pory nie odpisała.
-Pewnie położyła się wcześniej i nie słyszała. Rano jak się obudzi to na pewno się odezwie.
-Ja jednak mam wyrzuty sumienia. Ona tak bardzo mi pomogła, a ja zostawiłam ją samą z jej problemami. Boję się o nią, a co jak sobie coś zrobi. Paula ciągle przeżywa to co się stało trzy lata temu. Nie wiem jak mam pomóc.
-Na razie chyba nic nie możesz zrobić. Najpierw sama musi sobie przemyśleć parę spraw. A może Piotrek jej będzie umiał bardziej pomóc?
-Wydaje mi się, że nie. Między nimi coś się ostatnio popsuło. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze te problemy z Grześkiem.
-Aguś skarbie nie martw się tym teraz. Czas spaś, rano na spokojnie o tym jeszcze raz pogadamy.

Wtuliłam się w mojego mężczyznę. W jego ramionach czułam się bezpiecznie. Wszystkie problemy znikały jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Po kilku minutach zasnęłam.

Oczami Pauliny

Rano wstałam z ogromnym bólem karku. Kanapa nie jest jednak dobrym miejscem do spania. Leniwie poszłam do swojego pokoju po świeże ubrania. Kiedy wyglądałam jak człowiek spojrzałam na mój telefon. Miałam jednego smsa od Agnieszki i kilka nieodebranych połączeń od Piotrka. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Zabrałam potrzebne rzeczy i pojechałam do pracy. Miałam nadzieję, że uda mi się być w klubie zanim pojawią się siatkarze. Niestety już na parkingu spotkałam Tichacka. Na szczęście chociaż on nie dobijał mnie kolejnymi ploteczkami o mnie i Grześku. Zamieniliśmy tylko kilka zdań i każde udało się w swoją stronę.

Na całe szczęście zostałam dzisiaj zasypana masą pracy. Nie miałam nawet czasu zrobić sobie przerwy. Moja pracę przerwał trener.

-O tutaj jesteś. Słuchaj mam taką sprawę pojedziesz z nami na mecz do Częstochowy?
-Ja? Kurcze nie wiem czy dam radę. Jestem zawalona masą roboty.
-Paulina nie daj się prosić. Kierownik drużyny się rozchorował i nie może jechać. Proszę zastąp go. A te papierki na pewno mogą zaczekać.
-Dobrze mogę jechać. A kiedy jest ten wyjazd?
-Tak na prawdę to za dwie godziny.
-Co? Ja nie dam rady się wyrobić.
-Rozmawiałem z prezesem. Masz wszystko zostawić i niczym się nie przejmować. Teraz jedź do domu i się spakuj. To do zobaczenia.

Trener postawił mnie pod ścianą. Nie mając wyjścia pojechałam po kilka rzeczy. Kiedy wracałam do klubu zadzwoniłam do Agnieszki. Powiedziała, że da sobie radę. Przyjechali rodzice Jochena więc ona się nimi zajmie przez ten czas. Ulżyło mi, że nie zostawiam jej samej. Dziesięć minut później byłam na miejscu. Zawodnicy byli już w komplecie. Podałam swoją torbę kierowcy i czekałam aż wszyscy wsiądą. Widziałam, że Piotrek na mnie bardzo dziwnie patrzy. Nie wiedząc co zrobić odwróciłam wzrok. Bolało mnie patrzeć na niego, ale musiałam być twarda. W końcu przyszła kolej na mnie i wsiadłam do autokaru. Na szczęście siedziałam sama, chociaż tyle. Zawodnicy bardzo szybko zaczęli się wygłupiać. Jakoś mnie to nie bawiło. Założyłam więc słuchawki na uszy i bardzo szybko zasnęłam. Nim się obejrzałam, a byliśmy na miejscu. Zanim pojechaliśmy do hotelu chłopacy jeszcze musieli zaliczyć trening na sali.

Kiedy wchodziłam ze środka wychodzili zawodnicy z Częstochowy. Niezdara ze mnie i poślizgnęłam się na mokrej podłodze. Cała zawartość mojej torebki rozsypała się dookoła. Zaczęłam przeklinać pod nosem. Niespodziewanie ujrzałam nad sobą czyjąś postać. Jak się okazało to był zawodnik AZSu. Pomógł mi się jakoś pozbierać. Było mi trochę głupio.

-Hej nie ma czym się przejmować. Nie jesteś pierwszą osobą, która ląduje na tej podłodze.
-Wielkie dzięki i tak czuję się jak ostatnia łamaga.
-Ale za to bardzo ładna łamaga. -uśmiechnął się nieznajomy- Grzesiek jestem, miło mi.
-Paula.-podałam rękę nowemu koledze- Przepraszam cię ale chyba muszę lecieć, bo za chwilę zaczyna się trening Resovii, a muszę na nim być.
-Jak mus to mus. Mam nadzieję, że jutro sobie pogadamy dłużej.
-Ja tez mam taką nadzieję.

Rozstałam się z Grześkiem. Swoją drogą to kolejny osobnik o tym imieniu w moim życiu. Chyba jest ich za dużo. Wchodząc na halę widziałam dziwne spojrzenia kolegów. Olałam to totalnie. Zajęłam miejsce obok statystyków i zajęłam się swoimi sprawami.



Rodzice Jochena są wspaniali. Pokazałam im dzisiaj chyba całe miasto. Zrobiliśmy masę zdjęć. Tata mojego chłopaka powiedział, że musi mieć też parę fotek nowej synowej, bo musi pokazać rodzenie. Nie miałam wyjścia i musiałam zaliczyć małą sesję. Kiedy zostałam na chwilę sama z teściową zaczęła się seria różnych pytań. Starałam się na wszystkie odpowiedzieć. Czasami musiałam trochę ściemniać. Nie było tak źle. Chyba nawet polubiłam mamę Jochena. Jutro całą trójką oglądamy mecz z Częstochową, mamy nadzieję, że wygrany...

9 komentarzy:

  1. Wciągnęłam się! Szkoda, że rozdział nie był dłuższy. Czekam na kolejny! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko ile rozdziałów mnie ominęło! Ale nadrobiłam. Jak zwykle fajny rozdział. Jeżeli będzie tak dalej toczyć się akcja jak przypuszczam to będę Cię wielbić.

    Zapraszam na 2 część 5 rozdziału: http://zabierz-mnie-daleko.blogspot.com/2013/06/5-to-moze-zaczne-od-poczatku-czesc-2.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na pierwszy dzień maratonu: http://zabierz-mnie-daleko.blogspot.com/2013/07/6-dobrze-ze-jestes.html

      Usuń
    2. Zapraszam na trzeci dzień maratonu: http://zabierz-mnie-daleko.blogspot.com/2013/07/8-by-nasza-miosc-trwaa-wiecznie.html

      Usuń
    3. Zapraszam na czwarty dzień maratonu: http://zabierz-mnie-daleko.blogspot.com/2013/07/9-bede-czekac.html

      Usuń
  3. Jeżeli masz ochotę i cza to zapraszam na coś nowego
    http://nie-dusza-kocha-lecz-oczy.blogspot.com/
    :)
    Pozdrawiam i przepraszam za SPAM, Maniek :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na reaktywacje http://wymykalam-sie-smierci.blogspot.com/ :D

      Pozdrawiam, Maniek ;*

      Usuń
  4. http://dzikaprzygodazsiatkowka.blogspot.com/ , zapraszam na 23 rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  5. http://nienawisc-od-kolyski.blogspot.com/ , zapraszam na 11 rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń