Podczas kolacji atmosfera trochę się rozluźniła. Nawet mama Jochena
starała się być dla mnie miła. Kiedy usłyszała, że studiuję germanistykę
ucieszyła się. Zaproponowała, że jeśli będę miała z czymś problem to
wystarczy jeden telefon, a ona pomoże. Nie mogłam uwierzyć w to, że
najpierw była taka niemiła, a teraz nagle jej się odmieniło.
Zdecydowanie jednak wolę ta drugą wersję. Po posiłku posprzątałam ze
stołu, a Jochen zajął się zabawianiem gości. Postanowiłam, że dzisiaj
będzie lepiej jak wrócę do siebie. Od tego pomysłu odwiódł mnie mój
chłopak i jego rodzice. Nie miałam już wyjścia. Napisałam Pauli smsa, że
nie wrócę. Nic mi nie odpisała. Zaczęłam się martwić, ale potem
stwierdziłam, że może już śpi.
Resztę wieczora spędziliśmy na rozmowach. Ja trochę opowiadałam co
robię, o tym jakie mam plany. W zamian dowiedziałam się jaki mój
ukochany był w dzieciństwie. Nawet teściowa pokazała mi jego zdjęcia.
Było sporo śmiechu przy tym. Jochen co chwilę mówił, że mamy już to
zostawić. Chyba nie podobało mu się to wspominanie. Na całe szczęście
ani razu nie padło słowo Anna. Kiedy słyszę to imię to ciarki przechodzą
mi po plecach. Wierzę, że nigdy nie będę miała przyjemności jej poznać.
Około północy rodzice Jochena postanowili, że położą się. Ja z moim
ukochanym po chwili również udaliśmy się do sypialni.
-Myślałam, że ten wieczór będzie gorzej wyglądał. Twoi rodzice są cudowni.
-Po tej wpadce mojej mamy na początku myślałem, że to będzie jakaś
masakra. Wiesz ona zawsze tak reagowała na moje dziewczyny. Kiedy
poznawała je bliżej zazwyczaj nie była już taka złośliwa. Przepraszam
cię, że na początku cię uraziła.
-Nie mówmy już o tym. Było minęło. Tak swoją drogą ile było tych dziewczyn?- zaśmiałam się
-Niewiele. Wydaje mi się, że to nie jest istotne. Najważniejsze, że
znalazłem tą jedną jedyną. Kochanie nie myśl już o tym.- Jochen
pocałował mnie w czoło i mocno przytulił do siebie
-Skoro tak mówisz, to już o tym nie myślę. Wiesz co martwię się o
Paulinę. Pisałam do niej, że nocuję u ciebie i do tej pory nie odpisała.
-Pewnie położyła się wcześniej i nie słyszała. Rano jak się obudzi to na pewno się odezwie.
-Ja jednak mam wyrzuty sumienia. Ona tak bardzo mi pomogła, a ja
zostawiłam ją samą z jej problemami. Boję się o nią, a co jak sobie coś
zrobi. Paula ciągle przeżywa to co się stało trzy lata temu. Nie wiem
jak mam pomóc.
-Na razie chyba nic nie możesz zrobić. Najpierw sama musi sobie
przemyśleć parę spraw. A może Piotrek jej będzie umiał bardziej pomóc?
-Wydaje mi się, że nie. Między nimi coś się ostatnio popsuło. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze te problemy z Grześkiem.
-Aguś skarbie nie martw się tym teraz. Czas spaś, rano na spokojnie o tym jeszcze raz pogadamy.
Wtuliłam się w mojego mężczyznę. W jego ramionach czułam się
bezpiecznie. Wszystkie problemy znikały jak za dotknięciem
czarodziejskiej różdżki. Po kilku minutach zasnęłam.
Oczami Pauliny
Rano wstałam z ogromnym bólem karku. Kanapa nie jest jednak dobrym
miejscem do spania. Leniwie poszłam do swojego pokoju po świeże ubrania.
Kiedy wyglądałam jak człowiek spojrzałam na mój telefon. Miałam jednego
smsa od Agnieszki i kilka nieodebranych połączeń od Piotrka. Nie miałam
ochoty z nim rozmawiać. Zabrałam potrzebne rzeczy i pojechałam do
pracy. Miałam nadzieję, że uda mi się być w klubie zanim pojawią się
siatkarze. Niestety już na parkingu spotkałam Tichacka. Na szczęście
chociaż on nie dobijał mnie kolejnymi ploteczkami o mnie i Grześku.
Zamieniliśmy tylko kilka zdań i każde udało się w swoją stronę.
Na całe szczęście zostałam dzisiaj zasypana masą pracy. Nie miałam nawet czasu zrobić sobie przerwy. Moja pracę przerwał trener.
-O tutaj jesteś. Słuchaj mam taką sprawę pojedziesz z nami na mecz do Częstochowy?
-Ja? Kurcze nie wiem czy dam radę. Jestem zawalona masą roboty.
-Paulina nie daj się prosić. Kierownik drużyny się rozchorował i nie
może jechać. Proszę zastąp go. A te papierki na pewno mogą zaczekać.
-Dobrze mogę jechać. A kiedy jest ten wyjazd?
-Tak na prawdę to za dwie godziny.
-Co? Ja nie dam rady się wyrobić.
-Rozmawiałem z prezesem. Masz wszystko zostawić i niczym się nie przejmować. Teraz jedź do domu i się spakuj. To do zobaczenia.
Trener postawił mnie pod ścianą. Nie mając wyjścia pojechałam po kilka
rzeczy. Kiedy wracałam do klubu zadzwoniłam do Agnieszki. Powiedziała,
że da sobie radę. Przyjechali rodzice Jochena więc ona się nimi zajmie
przez ten czas. Ulżyło mi, że nie zostawiam jej samej. Dziesięć minut
później byłam na miejscu. Zawodnicy byli już w komplecie. Podałam swoją
torbę kierowcy i czekałam aż wszyscy wsiądą. Widziałam, że Piotrek na
mnie bardzo dziwnie patrzy. Nie wiedząc co zrobić odwróciłam wzrok.
Bolało mnie patrzeć na niego, ale musiałam być twarda. W końcu przyszła
kolej na mnie i wsiadłam do autokaru. Na szczęście siedziałam sama,
chociaż tyle. Zawodnicy bardzo szybko zaczęli się wygłupiać. Jakoś mnie
to nie bawiło. Założyłam więc słuchawki na uszy i bardzo szybko
zasnęłam. Nim się obejrzałam, a byliśmy na miejscu. Zanim pojechaliśmy
do hotelu chłopacy jeszcze musieli zaliczyć trening na sali.
Kiedy wchodziłam ze środka wychodzili zawodnicy z Częstochowy. Niezdara
ze mnie i poślizgnęłam się na mokrej podłodze. Cała zawartość mojej
torebki rozsypała się dookoła. Zaczęłam przeklinać pod nosem.
Niespodziewanie ujrzałam nad sobą czyjąś postać. Jak się okazało to był
zawodnik AZSu. Pomógł mi się jakoś pozbierać. Było mi trochę głupio.
-Hej nie ma czym się przejmować. Nie jesteś pierwszą osobą, która ląduje na tej podłodze.
-Wielkie dzięki i tak czuję się jak ostatnia łamaga.
-Ale za to bardzo ładna łamaga. -uśmiechnął się nieznajomy- Grzesiek jestem, miło mi.
-Paula.-podałam rękę nowemu koledze- Przepraszam cię ale chyba muszę
lecieć, bo za chwilę zaczyna się trening Resovii, a muszę na nim być.
-Jak mus to mus. Mam nadzieję, że jutro sobie pogadamy dłużej.
-Ja tez mam taką nadzieję.
Rozstałam się z Grześkiem. Swoją drogą to kolejny osobnik o tym imieniu w
moim życiu. Chyba jest ich za dużo. Wchodząc na halę widziałam dziwne
spojrzenia kolegów. Olałam to totalnie. Zajęłam miejsce obok statystyków
i zajęłam się swoimi sprawami.
Rodzice Jochena są wspaniali. Pokazałam im dzisiaj chyba całe miasto.
Zrobiliśmy masę zdjęć. Tata mojego chłopaka powiedział, że musi mieć też
parę fotek nowej synowej, bo musi pokazać rodzenie. Nie miałam wyjścia i
musiałam zaliczyć małą sesję. Kiedy zostałam na chwilę sama z teściową
zaczęła się seria różnych pytań. Starałam się na wszystkie odpowiedzieć.
Czasami musiałam trochę ściemniać. Nie było tak źle. Chyba nawet
polubiłam mamę Jochena. Jutro całą trójką oglądamy mecz z Częstochową,
mamy nadzieję, że wygrany...